Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 3 min czytania

Uwięziona w bezsilności... [1]

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Deszcz odbijał się o okno mojego pokoju, gdy po raz kolejny, siedząc na parapecie wpatrywałam się w wysoką i smukłą postać schodzącą ze schodów, prowadzących do mojego domu. Nie nauczona jeszcze chodzić w zbyt wysokich szpilkach, potykała się o niedoskonałości ulicy, którą szła, a krótka dżinsowa spódniczka niedbale powiewała na wietrze, lekko odsłaniając zgrabne uda. Rzadko przychodziła, a jak już, to tylko po pieniądze, które mój ojciec rzekomo był jej winny. Ani ja, ani mój brat, nie wiedzieliśmy, za co. Zawsze były problemy, a ona była kolejnym z nich. Wzniosłam oczy ku górze, by powstrzymać łzy, które lada moment miały spłynąć po moich policzkach. Nie spłynęły. Młoda dziewczyna, którą tak uważnie śledziłam wzrokiem, zniknęła za rogiem pozostawiając tylko pustkę i żal do całego świata. Zeskoczyłam z parapetu i usiadłam na dużym, trochę staromodnym łóżku, które kiedyś zrobił mój dziadek. Na wprost niego wisiał bardzo duży, czarno – biały plakat, przedstawiający te największe budowle Nowego Jorku. Tam mnie ciągnęło. Do wielkiego miasta, gdzie spokojnie mogłabym zacząć wszystko od nowa… z czystym kontem, bez wspomnień, zbędnych złudzeń, czy też cierpienia. Zostawiając ten zafajdany świat i wredną rodzinę, której zależy tylko na pieniądzach, daleko za sobą. -Miśka, obiad!-z refleksji wyrwał mnie głos Wojtka. Wolno zwlekłam się z łóżka i jeszcze raz…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%