nauka · 4 min czytania
Uwolnić umysł
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Takie pytanie, pozornie z głupia frant: co by było, gdybyśmy tak nagle wyzbyli się wszelkich potrzeb, popędów i uczuć, tych tak zwanych dobrych i złych. Jaki wtedy stałby się nasz świat, jacy my, jakie byłoby życie? Gdybyśmy mogli obserwować i analizować otaczającą nas rzeczywistość przy pomocy czystej inteligencji i nieobciążonych pragnieniami zmysłów? Czy byłaby to idylla spędzonego w harmonii życia na wspólnej ziemi pod niebieskim niebem? Czy zapanowałby powszechny pokój i zniknął wyzysk człowieka przez człowieka? Byłby to bez wątpienia kres człowieczeństwa i najprawdopodobniej ludzkości. Najgorsza rzecz jaka mogłaby przydarzyć się nam jako zbiorowości i każdemu z osobna, przynajmniej z naszego ludzkiego punktu widzenia. Koniec. Błękit nieba byłby niczym więcej niż promieniowaniem magnetycznym o określonej długości fali. Rzeczywistość i nasza egzystencja pozbawiona sensu i celu. Koniec piękna i cierpienia, gniewu i ciekawości. Taki właśnie model bezcelowego świata przedstawia nam nauka, pozbawionego nadmiaru abstrakcyjnych bytów. W modelu tym wszystko jest odwieczną materią i energią przyjmującą różne przejściowe formy. Nic samo w sobie nie jest w ogóle jakiekolwiek, ani dobre, ani śmieszne, ani haniebne. Wszystko jest nijakie i do nikąd nie zmierza. Wydawać by się więc mogło, że jest to model fałszywy. A jednak nauka jest bez wątpienia dobrym sposobem poznawania świata, wykracza w pewnym zakresie poza nasze doznania zmysłowe, co więcej umożliwia przewidywanie nieznanego. Chociaż naukowe odzwierciedlanie rzeczywistości różni się od naszego, subiektywnego, to właśnie taki model rzeczywistości odsłania braki naszego subiektywnego poznania. Tkwi w nas wciąż poczucie, że coś jest z powyższą argumentacją nie tak, ale to tylko dlatego, że nam, ludziom niezwykle trudno jest być obiektywnym, kiedy rzecz dotyczy kwestii związanych z przetrwaniem naszych genów lub - na innym poziomie…