Filozofia · 4 min czytania
Uzależnienie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziś w nocy spałam dobrze. Nie śniłam. Przynajmniej na początku. Zwykle śniłam koszmary lub piękne baśnie, lecz to, co śniłam dzisiaj, różniło się od zwykłych ' snów '. Byłam w pustym, białym pomieszczeniu. Stałam naprzeciw drzwi, mogłam wyjść. Ale nie miałam powodu do wyjścia, więc zostałam. Nagle dojrzałam postać. Była to niewysoka dziewczyna, ubrana w czarną, bardzo długą suknię. Kontrastowała z tą okropną bielą, była ukojeniem dla moich oczu. Usiadła na białym krześle, którego jeszcze nie dojrzałam. I siedziała tak, nucąc pewną znaną mi melodię. Nie potrafiłam jeszcze jej rozpoznać, ale powoli coś kojarzyłam... - Leno, Leno ! Wstawaj. - ktoś próbował mnie chyba wybudzić. Nie ! Muszę zostać w tym śnie jak najdłużej. Musze się dowiedzieć, co to za melodia... - Ellen ! Wstań wreszcie ! - głos najwyraźniej nie chciał dać za wygraną. Niechętnie strąciłam chłodną dłoń z mojego ramienia... Chwila, chłodną ?! O matko. Otworzyłam oczy. Nade mną stał Alexander, z tym swoim pięknym uśmiechem. Zerwałam się z łóżka, przy okazji zaplątując nogi w kołdrę. Już miałam spaść na podłogę, kiedy mój wybawca złapał mnie w swoje ramiona i pocałował lekko w usta, ledwo wyczuwalnie. Ale ja zawsze wyczuwałam. Wyczuwałam jego każdy ruch... - Masz ochotę na śniadanie ? - zapytał swoim miękkim, aksamitnym głosem. Dobrze, że mnie trzymał. - Tak, chyba mam ochotę. - odpowiedziałam. Uśmiechnął się i pochylił. Pocałował mnie po raz kolejny i wypuścił. Momentalnie upadłam na ziemię. Utrzymywanie się na nogach nie było moją mocną stroną. Alex roześmiał się. - Czy wydaje Ci się to takie śmieszne ?! - niemalże krzyknęłam, unosząc się i rozmasowując dolną cześć pleców. Pokręcił głową i uniósł mnie do góry jak lalkę. Bycie lekką ma swoje zalety. Alexander zniósł mnie na dół i usadził przy stole. - To co zjesz ? - zapytał, stojąc