Biografia · 5 min czytania
Venon CZ. 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Godzina 10.30 właśnie zadzwonił szkolny dzwonek oznajmujący początek przerwy dziesięciominutowej i wraz z nim jeden okrzyk dochodzący z jednej klasy – „Veni, Vini, Vici” w końcu dostałem upragnioną piątkę z matmy – zawołał pełen radości vicuś, - w końcu, w końcu dostałem ją – okrzykując swoją osobę wszystkimi, co dobre oparł się o kaloryfer gdzie zwykle lubi przesiadywać z kolegami na przerwie. Po chwili samochwały podszedł do niego pivosz i zaczął mu gratulować, lecz z każdym następnym słowem gratulacji vicuś znajdywał nowe określenia dla swojej osoby, nawet takie, które nie figurują w słowniku j.polskiego. Po chwili podeszli do niego reszta jego dumnej kompanii. – a widzicie, a jednak mi się udało – dogryzł im vicek. – ty lepiej już zostaw tą piątkę w spokoju, bo następna lekcja to chemia. A na chemii dziś, będzie sprawdzian! – na ten komentarz mina vicka o wiele zbrzydła. Wręcz już nie było po nim widać tej radości, która tusz przed chwilą promieniowała na jego twarzy. – A może nie będzie tak źle – odpowiedział. – Pewnie tylko nie siedź z lisarzem, bo on i tak nic nie umie - dodał mądrą uwagę pivosz – o przepraszam cie! Na dziś się uczyłem – powiedział lisasz – tak uczyłeś się, chyba nowych chwytów c-sie – odpowiedział i potem wszyscy się uśmiali – dobra, chodźcie już, bo jak się spóźnimy to znowu będziemy mieli rozprawkę na pół lekcji, że dlatego się spóźniamy, bo siedzimy w sklepiku- . I poszli na sprawdzian, co prawda źle nie poszło, lecz zawsze mogło pójść lepiej. Minęło jeszcze kolejne 2 lekcje i kolejny dzień nauki się skończył. Właśnie vicuś wyszedł ze szkoły i już jego koledzy na niego czekali. Na pierwszym miejscu był to pivosz. Vicuś uważał pivosza za jednego z najlepszych przyjaciół. Zawsze umiał doradzić, pomóc w trudnych sytuacjach, choć to czasem nie było łatwe albowiem vicuś został w drugim semestrze przewodniczącym klasy. Zawsze znaleźli wspólny temat do rozmów, i lubili sobie dokuczać. Drugim kolegą był lisasz. Vicek też lubił lisa, miał, o czym z nim pogadać, choć jak czasem razem rozmawiali wraz z pivoszem to on schodził na inny temat – myliło mu się. Ale był jeden minus lisa. Tym minusem było to, z kim się potrafił zadawać. Znał ludzi z parku, którzy w swojej