Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Victor Carmus część 1 "Morderca"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Victor Carmus Alea iacta est

Część pierwsza “Morderca”

Citrum, duże miasto portowe leżące nad rzeką Coenositas znajdujące się w północno wschodniej części Terra Continentis Homo. Nieprzyjemne miejsce, pełne opryszków, ladacznic i całej reszty zgnilizny ludzkiego świata. Nasza opowieść zaczyna się w zachodniej części miasta, dokładniej w dokach, dzielnicy rozpusty i draństwa.

Tego dnia ojciec Victora znów wrócił pijany do domu. Po raz kolejny po spożyciu zbyt dużej ilości miodu pitnego, oraz wyglądającego, jak woda napoju z ziemniaków miał napad szału. Oczywiście jego ofiarą był tak, jak zawsze Victor. Jednakże nie był to zwyczajny atak złości i niechęci do syna wyrażanej przez rękoczyny, tym razem było to coś naprawdę poważnego. - Uch!- tylko tyle zdołał z siebie wyksztusić, a raczej wydyszeć chłopak tuż po tym, jak z wielkim łoskotem uderzył plecami w ceglaną ścianę swojego domu. Cienka strużka krwi pociekła mu z kącika ust. Ledwo widział przez załzawione oczy zamazaną sylwetkę słynnego zabijaki, Carnuficisa Carnarii, jego ojca. - I co lepiej gnojku? Ja ciebie nauczę szacunku dla dorosłych- po tych słowach splunął mocno zagęszczoną przez flegmę śliną i kopnął Victora w brzuch- Same z tobą kłopoty. Ostatni raz musiałem wysłuchiwać uwag na twój temat, dość tego! Jesteś tylko pasożytem, szkodnikiem żerującym na moim dobrym sercu, ale koniec z tym powiadam! Młodzian zaczął powoli wstawać kurczowo ściskając bolący brzuch. Jednakże natychmiast dostał nową porcję cierpienia, tym razem został kopnięty w głowę. Krew rozbryznęła po pobliskich ścianach z rozciętego łuku brwiowego. - Carnuficis zostaw go!- krzyknęła właśnie wchodząca do domu matka chłopca, Bonae. - Nie wtrącaj się kobieto, to sprawa między nami dwoma. Już dawno powinienem to zrobić- powiedział roztrzaskując tuż nad głową młodziana butelkę taniego trunku, którą przyniósł do domu. Na głowę młodzieńca wylała się część przezroczystego płynu powodując dodatkowo szczypanie licznych ran. Nagle rozwścieczony Carnuficis wyciągnął z kieszeni podręczy rzeźniczy nóż, którym zamordował już wiele osób i zaczął się z nim zbliżać do rannego chłopaka. - Nie!- krzyknęła Bonae, rzucając się na męża. Niestety była zbyt słaba i wystarczyło jedno machnięcie jego potężną ręką, aby przeleciała całą izbę lądując z wielkim hukiem na drzwiach. - Mamo!- widok zakrwawionej twarzy swojej matki dodał Victorowi nadludzkich sił, natychmiast wstał na równe nogi i zaatakował ojca. Zaczął się z nim szamotać próbując wyrwać mu nóż. Ostrze niebezpiecznie zbliżyło się do tchawicy młodziana. Jeszcze centymetr i przebije jego delikatną skórę powodując śmiertelny w skutkach krwotok. Już prawie… jeszcze kilka milimetrów i oddali się do Tartaru. Nagle, dosłownie w ułamku sekundy Carnuficis poślizgnął się na kałuży alkoholu zmieszanego z krwią, jaką pozostawił po sobie jego syn. Była to krótka chwila nie uwagi, którą Victor doskonale wykorzystał. Chwycił oburącz nóż i pchnął go, oddalając go jednocześnie od swojej szyi. Słychać było tylko świst powietrza, które parę sekund później przepełnił zapach świeżej krwi. Ostrze noża głęboko utkwiło w brzuchu Carnuficisa. Victorowi wydawało się, iż czas stanął. W pierwszej chwili mężczyzna wybałuszył oczy, najwyraźniej nie dowierzając temu, co właśnie zaszło. Wyjął swoją wielką ręką nóż z brzucha i zaczął się przyglądać ze strachem swoim zakrwawionym dłonią, wielkości talerzy.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Victor Carmus część 1 "Morderca" — czytnik · opowiadania