Horror · 4 min czytania
W szponach wilkołaka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- …Dobrze. Będę o godzinie siódmej. Tak. Jasne, będę punktualnie o siódmej. Tak. Dowidzenia. - powiedziała siostra, zmarłej Izabelli - Sopfie.
Była godzina szósta nad ranem. Była umówiona na następną godzinę z szefem biura, w którym pracowała. Chciała iść do łazienki, kiedy zobaczyła nie rozpakowaną kopertę na podłodze pod drzwiami. Pewnie listonosz dzwonił wczoraj jak jej nie było i wsunął list pod drzwi. Rozcięła kopertę z której wyleciał list. Był stary, pożółkły i pomięty. Sopfie zaczęła go czytać:
“ Droga siostrzyczko Sopfie !…”
To czytając umilkła i zastanawiała się czy ma jeszcze jakąś siostrę prócz zmarłej Izabelli. Kto mógł wyrządzić jej taką krzywdę. Dziewczyna zaczęła płakać. “ Może przysłała mi go za życia, a poczyta nie dostarczyła listu “ - pomyślała . Czytała dalej:
“… Tak bardzo chciałam cię zobaczyć w tym tygodniu. Niestety nie mam czasu. Te studiowanie mnie męczy. Przyjadę za miesiąc, albo za dwa. Nie wiem dokładnie. Ale jednak musisz przyjechać pod akademik. Muszę ci coś pokazać. Izabelle “
Sopfie na chwilę umilkła. Może jednak warto przełożyć spotkanie w biurze i pojechać tam. Pod akademik. Zadzwoniła do szefa i przełożyła spotkanie. Chciała dowiedzieć się kto ma taki dobry humor . Pojechała tam gdzie mówiła “siostra“. W akademiku nikogo nie było. Poszła dalej korytarzem, którego oświetlały poranne promienie słońca prześwitujące przez żaluzje na oknach. Coś było tam nie tak jak powinno. Panowała tam całkowita cisza. Słyszała tylko własne kroki i… czyjeś! Odruchowo zaczęła uciekać. Ktoś ją gonił. Może to morderca, który zabił siostrę i wuja. A może to był tylko przypadek. Wszystko jej było jedno - musiała ratować własne życie. Pędziła coraz szybciej, aż przewróciła się. Ktoś…