Inne · 3 min czytania
W takie małe cekinki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W takie małe cekinki. Sukienka. Nikt do niej nie podszedł. Stała pod ścianą. Głowa zwieszona. Właściwie nie było jej widać. Zauważyłem ją tylko na moment. Kiedy szedłem do toalety. Potem, wychodząc, wiedziałem już, że muszę podejść, zagadnąć. Zwyczajnie żal się zrobiło. Ale ona zniknęła. Chyba wyszła. Tak powiedzieli ci, co najbliżej niej byli. Wyszedłem na zewnątrz. Na zewnątrz ciemno i błoto. Bo to wiosna. Deszcz spadł po południu i rozmokło wszystko. I jeszcze chłód. Pomyślałem, czy miała cokolwiek na sobie? Tak nie może być. Ktoś ją musiał zostawić, a może się umówiła i nie przyszedł. I teraz idzie gdzieś w ciemną noc. Do najbliższej wsi kilka kilometrów. Nie można tak. Zaszedłem do portiera. Powiedział, że nic nie widział. Jej nie pamiętał. Właściwie ja też nie. Zdałem sobie sprawę, że nawet nie potrafię przypomnieć jej twarzy. Wziąłem kurtkę i wyszedłem. Były dwie drogi. Jedna do lasu, a druga do tej najbliższej wioski, ale też przez lasy. Szybkim krokiem ruszyłem do wioski. Kałuże. Błoto. Moje wyglancowane buty całkiem…