Przygoda · 5 min czytania
Wbrew Własnej Woli. Część 1. "Zmiany. Na leps
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
- Sakura-chan... - Blondwłosy chłopak leżał na łóżku z rozdziawioną buzią. Jego oczy się śmiały, policzki płonęły ognistą czerwienią, a z ust spływała ślina.
- Sakura-chan wiedziałem, że umówisz się ze mną na randkę! - Policzki blondyna zapłonęły mocniej, a usta ułożyły się do pocałunku... - Aaa! - Niespodziewanie młodzieniec znalazł się na podłodze, krzywiąc się z bólu. - Ta, ta, ta, ta, ta... - powtarzał zanurzywszy dłoń w gęstej czuprynie i masując obolałą głowę. - Sakura-chan, coś ty mi zrobiła? - powiedział z wyrzutem w głosie, ale po chwili jego twarz rozciągnęła się w szerokim uśmiechu. - Hyhy - zaśmiał się szczerząc zęby. - Chyba czas na poranny trening. A później śniadanko i... kto wie? Może sny się sprawdzają i Sakurcia będzie chciała się dziś ze mną umówić? 'Oj... Marzenia mogą być niebezpieczne' pomyślał, a niebieskie oczka rozbłysły mu wesołymi ognikami.
Chłopak odsunął kotarę i wszedł pod prysznic. Odkręcił zimną wolę i - mimo woli - otrząsł się z zimna. - Brr... Jak mam być mocnym shinobi skoro daje mi rade trochę zimnej wody?
Nie dam się! - Powiedział dodając sobie otuchy i pozwolił zimnym kroplom spływać po swoim umięśnionym ciele.
Naraz błękitne tęczówki rozbłysły z przerażenia. - Swędzi, swędzi.... Aaa psik! - Młodzieniec kichając zmrużył oczy jednocześnie marszcząc nosek. - O nie! Przeziębiłem się! Muszę stąd uciekać - mamrotał zakręcając wodę i otulając się ciepłym ręcznikiem.
Część 22 / 2
- Jak dobrze... - mruknął rozsiadając się w fotelu i zanurzając ząbki w soczyście czerwone jabłko. Gdy po owocu został już tylko ogryzek blondyn spojrzał nań z wielką chęcią na powtórkę z rozrywki. - No, ale nie ma tak dobrze... czas na trening! - Krzyknął podrywając się z miejsca i popędził do wyjścia. W momencie, kiedy drzwi się otworzyły życie chłopaka uległo znacznej zmianie. Na lepsze? Czy na gorsze? - Co to ma być? - Zapytał. Ale nikt mu nie odpowiedział...
***
Złociste promienie słońca wpadały do pokoju pomarańczowo-włosego chłopaka, który nerwowo przemierzał najciemniejsze zakamarki swej sypialni w poszukiwaniu książek potrzebnych na zajęcia szkolne.
- Już 7 - mruknął do siebie, chwycił parę zeszytów, wsadził je do…