Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Wędrowiec 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wędrowiec może bez okazji przez dzień mieszka tutaj...

Idąc przez jaśniejące miasto Wędrowiec przystanął. Droga niegdyś polna, lata później wybrukowana, dziś lśniła czernią asfaltu. Po obu jej stronach piętrzyły się kamienice nieudolnie przekształcone w biurowce. Zabieg ten nie pozbawił ich dusz, jednak wyrwał z nich serca. Drewniane drzwi zastąpiono breją z metalu i szkła.

Cegły pokryte farbą i klajstrem obwieszczeń trwały nieme. Ich głos od lat zagłuszały papiery wykrzykujące bezsensowne hasła ówczesnej epoki. Dawny trakt stał się dzisiejszą drogą. Co dzień zmierzali nią do pracy ludzie, nigdy nie zastanawiając się nad jej historią. Czy można winić ich za popęd? – wśród takich myślach zastał Wędrowca potok ludzi. Jego szata nie zwracała uwagi. Ludzie obojętnie mijali go, traktując jak kloszarda. Któżby zgadł jego pochodzenie... któżby próbował?!

Zewsząd wypływali na chodnik, mijając jego i drzewa pornograficznie wkomponowane w asfalt i beton. Łza ruszyła w dół policzka Wędrowca, gdy przewidywał cierpienia tych żyjących, a nieożywionych istot. Jazgot maszyn, krzyki ludzi, wszystkie odgłosy zlewały się w jeden barbarzyński rejwach. Pośród tych odgłosów trwającej rzeczywistości nikt z mijających…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wędrowiec 2 — czytnik · opowiadania