Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Weronika

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedzieli przy stole wigilijnym i udawali kochającą się rodzinę, co im niezbyt wychodziło. Mama patrzyła z nienawiścią na tatę. Tata patrzył z nienawiścią na mamę. Joasia patrzyła ze smutkiem na oboje, a Weronika... A Weronika już nigdy na nikogo nie spojrzy. Asia poczuła pieczenie pod powiekami. Odsunęła talerz po kawałku piernika. Odechciało jej się jeść. Odrzuciła propozycję taty dotyczącą sernika. Nie, dzięki. Makowca tez nie, najadła się. - No to może zobaczymy, co nam przyniósł Mikołaj – stwierdziła mama głosem, który najwyraźniej miał udawać wesoły. Dziewczyna omal nie parsknęła śmiechem. Mikołaj? Prezenty?! Jakie to ma znaczenie? Rodzicielka podeszła do choinki i wyciągnęła paczuszki. Tacie podała bez słowa, do córki zagadnęła. Ta zrobiła grymas, który – jak uważała – był uśmiechem. Zaczęła rozpakowywać. Książka. książka. Książka. Szalik. Książka. Taaaaa... Bardzo ciekawe. Dziewczyna całym sercem kochała książki, ale nie teraz. Podziękowała za kolację i wstała od stołu. Nie mogła znieść widoku patrzących na siebie wilkiem rodziców. Jak oni tam mogą? teraz, kiedy Weronika... Czy oni myślą, ze jest taka głupia i nic nie rozumie? Ze nie wie, że się przestali kochać? Że się rozwiodą? Że... Cholera. Cholera. Cholera i jeszcze raz cholera. Jaki sens ma życie? Teraz, właśnie teraz? Kiedy oni się tak nienawidzą, a Weronika... A Weroniki nie ma i nie będzie. Asia usiadła na parapecie. Zapatrzyła się w miasto. W miasto nocą. W miasto, którego tak nienawidziła. „Mam, tak samo jak ty, miasto moje, a

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%