Psychologia · 3 min czytania
Widok z okna
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Za oknem wije się rzeka. Czysta rzeka, modra wstęga płynie przez środek pola, gdzieś blisko horyzontu chowając się za ciemną ścianą lasu. Dzisiaj jest ciepło, mogę już sobie wyobrazić szum zboża poruszanego przez wiatr, zanim upalny sierpień zbierze swoje plony. Ćwierkania ptaków nie słychać, ale gdyby uchylić okno, chociaż odrobinkę… nie, mamusia by się rozzłościła, przecież obiecałam! I dotrzymam słowa. Jestem już duża, skończyłam jedenaście lat. Wytrzymam przecież trochę czasu w łóżku, w dusznym pokoju. Pokój mam śliczny. Białe ściany i sufit, w rogu tatuś namalował różowe słoneczko. Żeby cię grzało, powiedział, nawet w zimie. Szkoda, że tatuś nie żyje. Bardzo lubiłam się z nim bawić. Mamusiu, przyjdź do mnie, mam ochotę na truskawki! Ach, prawda, mamusia myje noże, te ostre. Nie wolno się nimi bawić bo można się bardzo skaleczyć. Mamusia się nie skaleczy, mamusia umie się z nimi ob.. op… obchodzić. Trudne słowo. Śliczna, nowa sukienka jest niebieska. Wisi na drzwiach od szafy. Babcia mówi, że ładnie mi w niej, b pasuje mi do oczu. A blondynka musi mieć niebieskie oczy, inaczej jest dzieckiem Szatana. Tak mówi babcia. A Szatan to taki zły pan, który karze niegrzeczne dzieci. I trzeba chodzić do kościółka i modlić się za tatusia, żeby Dobry Pan go przyjął do siebie. I za innych tatusiów, też, żeby byli dobrzy dla swoich dzieci. Oj, jak tu gorąco! Nie chcę już być chora, łóżko jest niewygodne. Mamusia powiedziała, że to kara za to,