Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 4 min czytania

Wieczorny kurz po mistrzowsku

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{font:courier} On był tylko siwym zegarmistrzem o zbyt pomarszczonych dłoniach jak na wykonywany przezeń zawód. Spoglądał regularnie za zbyt mało światła dające, przedzielone na cztery kwadraciki, okienko, siedząc w swojej ciasnej pracowni. Chciał choć na chwilkę zapomnieć jak upływa czas. Wiesz, dla starszych ludzi to niełatwe, tym bardziej dla osoby o takiej profesji. Nie wiedzieć czemu postanowił przejść w czas teraźniejszy. Oto jest. Oto człowiek. Wstaje, krzesło skrzypi tak, jak zwykle - nieznośnie drażniąco. Razem z nim z miejsc podnosi się cała gromadka bezgłośnych much, tych samych których tyle utknęło i umarło między szybkami w stłuczonym, jak już wcześniej nie wspomniałem, oknie. Ponoć ta klitka pachnie zgniłym drewnem, czy tak jest na prawdę, on sam nie wie, bo tak przywykł do wszystkiego w czym tkwi niezmiennie od lat. Kroczy, zaczynając od lewej nogi. Podłoga skrzypi tak jak zawsze, nisko i kojąco. Prawa, ten sam, choć wciąż przyjemnie zaskakujący dźwięk. Te oczy zaglądające zza szparki w niedomkniętych drzwiach myślą i dojść nie mogą do tego, dlaczego ten staruch, któremu przecież każdy krok sprawia ból, chodzi w tę i z powrotem. Czy on widzi? Czy jego okrągłe małe okulary wspomagają jego niedołężny wzrok na tyle, że dojrzał ciekawskie ślepia? Nie wiem, sam jestem ciekaw. Dziwak. Ale do kogo innego można się zwrócić z taką sprawą, z jaką przyszedł ów niepewny typ, który wciąż czatuje za drzwiami i z przerażeniem przygląda się jedynej osobie, która może udzielić mu pomocy. Drzwi skrzypią, jak wszystko tutaj. Wpada mnóstwo światła, doskonale teraz widać ile kurzu unosi się w powietrzu. Oboje zamierają na chwilkę. Chłopak wyglądem przypomina nic innego, jak tylko chłopaka. Dość wysoki, jak się zdaje, ciężko ocenić bo strasznie wychudły, co wydłuża jego sylwetkę. Narrator napisałby, że przydługawe włosy koloru kruczoczarnego swobodnie opadały gdzie im wiatr…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wieczorny kurz po mistrzowsku — czytnik · opowiadania