Wieczorny kurz po mistrzowsku
Krótkie opowiadanie fantastyczne o zegarmistrzu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{font:courier} On był tylko siwym zegarmistrzem o zbyt pomarszczonych dłoniach jak na wykonywany przezeń zawód. Spoglądał regularnie za zbyt mało światła dające, przedzielone na cztery kwadraciki, okienko, siedząc w swojej ciasnej pracowni. Chciał choć na chwilkę zapomnieć jak upływa czas. Wiesz, dla starszych ludzi to niełatwe, tym bardziej dla osoby o takiej profesji. Nie wiedzieć czemu postanowił przejść w czas teraźniejszy. Oto jest. Oto człowiek. Wstaje, krzesło skrzypi tak, jak zwykle - nieznośnie drażniąco. Razem z nim z miejsc podnosi się cała gromadka bezgłośnych much, tych samych których tyle utknęło i umarło między szybkami w stłuczonym, jak już wcześniej nie wspomniałem, oknie. Ponoć ta klitka pachnie zgniłym drewnem, czy tak jest na prawdę, on sam nie wie, bo tak przywykł do wszystkiego w czym tkwi niezmiennie od lat. Kroczy, zaczynając od lewej nogi. Podłoga skrzypi tak jak zawsze, nisko i kojąco. Prawa, ten sam, choć wciąż przyjemnie zaskakujący dźwięk. Te oczy zaglądające zza szparki w niedomkniętych drzwiach myślą i dojść nie mogą do tego, dlaczego ten staruch, któremu przecież każdy krok sprawia ból, chodzi w tę i z powrotem. Czy on widzi? Czy jego okrągłe małe okulary wspomagają jego niedołężny wzrok na tyle, że dojrzał ciekawskie ślepia? Nie wiem, sam jestem ciekaw. Dziwak. Ale do kogo innego można się zwrócić z taką sprawą, z jaką przyszedł ów niepewny typ, który wciąż czatuje za drzwiami i z przerażeniem przygląda się jedynej osobie, która może udzielić mu pomocy. Drzwi skrzypią, jak wszystko tutaj. Wpada mnóstwo światła, doskonale teraz widać ile kurzu unosi się w powietrzu. Oboje zamierają na chwilkę. Chłopak wyglądem przypomina nic innego, jak tylko chłopaka. Dość wysoki, jak się zdaje, ciężko ocenić bo strasznie wychudły, co wydłuża jego sylwetkę. Narrator napisałby, że przydługawe włosy koloru kruczoczarnego swobodnie opadały gdzie im wiatr…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil HalfManHalfCookie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…