Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 9 min czytania

Wielka przepaść

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Druzark spał źle. Uciekinier z krainy smoków motał się w prowizorycznym łożu, budząc przy tym swą wybrankę. Od wielu dni, męczyły go koszmary, że go odnajdą. Jassira [dżassira] położyła łapę na jego czole, była już przyzwyczajona do nieprzespanych nocy. Spojrzała na wejście do jaskini, świtało już. Wyszła na zewnątrz, by odetchnąć świeżym powietrzem. Niedaleko jaszczuroludzie z malej wioski budzili się do życia. Westchnęła cicho na ten widok. Przez kaprys jego wybranka, muszą się ciągle ukrywać. Spojrzała na Drukarka, jego piękne szkarłatne skrzydła oraz złote łuski. Był pół-smokiem owszem, ale w walce i w łóżku był nie do zdarcia. Przebudził się gwałtownie, wyczuł wzrok Jassiry. - Gdzie jesteśmy…? – spytał niezbyt przytomnie. - Jak to gdzie, ogierze? – zasyczała wesoło – w naszej jaskini, gdzie siłą mnie tu zaciągnąłeś. Druzark przetarł ślepia, przeciągnął się i ziewnął przeciągle. Zamlaskał kilka razy, drapiąc się po skrzydle. Patrzył przy tym na ukochaną, na jej zgniło-zielone łuski oraz zgrabny ogon. Wstał, zakładając w pośpiechu przepaskę biodrową. Był dumny ze swojego ciała, gdyby tylko mógł to nie musiałby skrywać jeszcze jednej rzeczy z której był zadowolony. Przytknął łapę do skroni, zamknął powieki i skupił się silnie. Po chwili skrzydła zniknęły, przed jaszczurzych stał złoty reptiliończyk. - Dlaczego się wciąż ukrywasz? – skrzywiła się – przecież nas nie odnajdą. Jaszczur tylko pokręcił łbem. - Ciągle miewam koszmary. Szukają mnie, pałają do mnie czystą nienawiścią. Muszę się ukrywać, póki nie zginą i dopóki nie zapewnię dobrobytu potomstwu. Westchnął i spojrzał na wschód słońca. Dziękował przy tym za każdy przeżyty dzień. Nie odejdzie z tego świata, póki nie powstanie nowa rasa ze smoczej krwi. Wziął Jassirę za ramię i zszedł w dół urwiska. Druzark był sprytny, jaskinia z dołu była niewidoczna. Jeśli nie wiadomo gdzie szukać to nie będzie się przecież szukało w miejscach dość trudno dostępnych. Kluczyli między skałami, aż dostali się na sam dół. Jedna ręką trzymała się za pierś, nienawidziła gimnastyki o poranku. - Dlaczego nie możemy mieszkać tak, jak pozostali? – sapnęła. - Już tobie mówiłem, względy bezpieczeństwa… - wyszczerzył zębiska i przywitał się ze strażnikiem bramy. Hartuss jak zwykle przysypiał każdą wolna chwilę. Zaiste, nie zauważyłby nawet nosorożca taranującego bramę. To było coś w rodzaju błędnego koła. Źle pełnił wartę więc za karę musiał pracować dłużej. Im dłużej pracował tym jakość spadała. To było bez wyjścia, ale Drukarka to mało obchodziło. Przeszedł przez bramę i natychmiast wyruszył do najbardziej wyróżniającej się chaty. Wódz Smoczy Kieł już czekał na niego. Tylko on i oczywiście Jassira wiedzieli kim tak naprawdę jest Druzark. Obok wodza stał dziwny osobnik. Jak u większości, kolor łusek był zielony ale był bardziej połyskliwy, czasami nawet oślepiał. Wódz podał łapę Drukarkowi i uścisnął ja silnie. Ufał bezgranicznie pół-smokowi, zawdzięczał mu wiele. - Witaj przyjacielu. – zasyczał poważnie – dziś zamiast nauk, prosiłbym cię o inną przysługę… - Stało się coś, wodzu? – zmrużył ślepia. Jassira ścisnęła jego ramię. - Nie, skąd. Wszystko jest jak w najlepszym porządku. Chcę byś najpierw poznał Raxsstucha [Raksstusza]. Młody jaszczuroczłek skinął łbem na powitanie. Wódz ciągnął dalej. - Znaleźliśmy go za wioską, samotnego. Mówił że jego wioska zostala splądrowana przez smoki. Druzark zamrugał powiekami. Spojrzał na Raxsstucha. - Gdzie była ta twoja wioska? Jaszczuroczłek uśmiechnął się smutno. - Dwadzieścia mil na zachód. Było nas niewielu, aczkolwiek zostaliśmy zaatakowani przez te szlachetne istoty. Druzark tylko prychnął. - Zniszczyli wasze istnienia, a wciąż pochwalasz ich rasę? Gdzie twa duma? Nieważne. – spojrzał na wodza – muszę odejść Smoczy Kle. Robi się tu niebezpiecznie. Jassira skrzywiła się okropnie. - Znów przeprowadzka? Na łeb żeś upadł? Wódz zrozumiał w pół słowa. Szukali ich. - Rozumiem to, przyjacielu. Miałem jednak nadzieje że pomożesz mu znaleźć jego miejsce… Druzark tylko pokręcił łbem. Nie miał czasu na bzdury. - Przydziel go do bramy, do tej pracy przyda się ktoś…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wielka przepaść — czytnik · opowiadania