Wróć do katalogu

Wielka przepaść

W pewnej grze które kiedyś było vallheru (teraz to normalny silnik) stworzyłem rasę haressdrenów, czyli potomków złotych smoków. To jest pierwsza część opowieści o pierwszym bękarcie, czyli pół-smoku...

Crom, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Druzark spał źle. Uciekinier z krainy smoków motał się w prowizorycznym łożu, budząc przy tym swą wybrankę. Od wielu dni, męczyły go koszmary, że go odnajdą. Jassira [dżassira] położyła łapę na jego czole, była już przyzwyczajona do nieprzespanych nocy. Spojrzała na wejście do jaskini, świtało już. Wyszła na zewnątrz, by odetchnąć świeżym powietrzem. Niedaleko jaszczuroludzie z malej wioski budzili się do życia. Westchnęła cicho na ten widok. Przez kaprys jego wybranka, muszą się ciągle ukrywać. Spojrzała na Drukarka, jego piękne szkarłatne skrzydła oraz złote łuski. Był pół-smokiem owszem, ale w walce i w łóżku był nie do zdarcia. Przebudził się gwałtownie, wyczuł wzrok Jassiry. - Gdzie jesteśmy…? – spytał niezbyt przytomnie. - Jak to gdzie, ogierze? – zasyczała wesoło – w naszej jaskini, gdzie siłą mnie tu zaciągnąłeś. Druzark przetarł ślepia, przeciągnął się i ziewnął przeciągle. Zamlaskał kilka razy, drapiąc się po skrzydle. Patrzył przy tym na ukochaną, na jej zgniło-zielone łuski oraz zgrabny ogon. Wstał, zakładając w pośpiechu przepaskę biodrową. Był dumny ze swojego ciała, gdyby tylko mógł to nie musiałby skrywać jeszcze jednej rzeczy z której był zadowolony. Przytknął łapę do skroni, zamknął powieki i skupił się silnie. Po chwili skrzydła zniknęły, przed jaszczurzych stał złoty reptiliończyk. - Dlaczego się wciąż ukrywasz? – skrzywiła się – przecież nas nie odnajdą. Jaszczur tylko pokręcił łbem. - Ciągle miewam koszmary. Szukają mnie, pałają do mnie czystą nienawiścią. Muszę się ukrywać, póki nie zginą i dopóki nie zapewnię dobrobytu potomstwu. Westchnął i spojrzał na wschód słońca. Dziękował przy tym za każdy przeżyty dzień. Nie odejdzie z tego świata, póki nie powstanie nowa rasa ze smoczej krwi. Wziął Jassirę za ramię i zszedł w dół urwiska. Druzark był sprytny, jaskinia z dołu była niewidoczna. Jeśli nie wiadomo gdzie szukać to nie będzie się przecież szukało w miejscach dość trudno dostępnych. Kluczyli między skałami, aż dostali się na sam dół. Jedna ręką trzymała się za pierś, nienawidziła gimnastyki o poranku. - Dlaczego nie możemy mieszkać tak, jak pozostali? – sapnęła. - Już tobie mówiłem, względy bezpieczeństwa… - wyszczerzył zębiska i przywitał się ze strażnikiem bramy. Hartuss jak zwykle przysypiał każdą wolna chwilę. Zaiste, nie zauważyłby nawet nosorożca taranującego bramę. To było coś w rodzaju błędnego koła. Źle pełnił wartę więc za karę musiał pracować dłużej. Im dłużej pracował tym jakość spadała. To było bez wyjścia, ale Drukarka to mało obchodziło. Przeszedł przez bramę i natychmiast wyruszył do najbardziej wyróżniającej się chaty. Wódz Smoczy Kieł już czekał na niego. Tylko on i oczywiście Jassira wiedzieli kim tak naprawdę jest Druzark. Obok wodza stał dziwny osobnik. Jak u większości, kolor łusek był zielony ale był bardziej połyskliwy, czasami nawet oślepiał. Wódz podał łapę Drukarkowi i uścisnął ja silnie. Ufał bezgranicznie pół-smokowi, zawdzięczał mu wiele. - Witaj przyjacielu. – zasyczał poważnie – dziś zamiast nauk, prosiłbym cię o inną przysługę… - Stało się coś, wodzu? – zmrużył ślepia. Jassira ścisnęła jego ramię. - Nie, skąd. Wszystko jest jak w najlepszym porządku. Chcę byś najpierw poznał Raxsstucha [Raksstusza]. Młody jaszczuroczłek skinął łbem na powitanie. Wódz ciągnął dalej. - Znaleźliśmy go za wioską, samotnego. Mówił że jego wioska zostala splądrowana przez smoki. Druzark zamrugał powiekami. Spojrzał na Raxsstucha. - Gdzie była ta twoja wioska? Jaszczuroczłek uśmiechnął się smutno. - Dwadzieścia mil na zachód. Było nas niewielu, aczkolwiek zostaliśmy zaatakowani przez te szlachetne istoty. Druzark tylko prychnął. - Zniszczyli wasze istnienia, a wciąż pochwalasz ich rasę? Gdzie twa duma? Nieważne. – spojrzał na wodza – muszę odejść Smoczy Kle. Robi się tu niebezpiecznie. Jassira skrzywiła się okropnie. - Znów przeprowadzka? Na łeb żeś upadł? Wódz zrozumiał w pół słowa. Szukali ich. - Rozumiem to, przyjacielu. Miałem jednak nadzieje że pomożesz mu znaleźć jego miejsce… Druzark tylko pokręcił łbem. Nie miał czasu na bzdury. - Przydziel go do bramy, do tej pracy przyda się ktoś…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych