Romans · 4 min czytania
Wielkie szczęście w wielkim nieszczęściu.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Karolina siedziała smutna w szkoljne stołówce i smutna, grzebała widelcem w ziemniakach. Zawsze w czasie lunchu Ada siedziała koło niej i razem planowały dzień i obgadywały różne osoby. Dzisiaj jednak Ada siedziała pare stolików dalej z Michałem, jej partnerem na zbliżający się bal. A ona niestety nie miała z kim iść. Postanowiła, że nie pójdzie i zostanie w domu. Przecież nie wpuszczą jej samej. Ostatecznie może iść z bratem, ale...on ma 14 lat, a ona 16. Będzie się zachowywać po szczeniacku! Narobi jej obciachu i tyle. Zadzwonił dzwonek na lekcje. Karolina odniosła talerz z prawie nie tkniętym jedzeniem i poszła w stronę klasy od języka angielskiego. Gdy doszła do drzwi zobaczyła przed nimi jakieś 60 osób. -Co się stało? - zapytała się Kamili, która stała najbliżej -Nic takiego. Mamy po prostu lekcje z IIId. IIId? To przecież klasa najprzystojniejszego, według niej faceta na ziemi, czyli Damiana. Był to blondyn, opalony, z niebieskimi oczami. Jej ideał. Jednak nawet nie śmiała marzyć, że pójdzie z nim na bal. To nie możliwe, on na pewno zadawał się z osobami w typie Andżeliki Wades. Andżela, jak kazała na siebie mówić, była najpiękniejszą dziewczyną w całej szkole. Żadna jej niedorównywała. No, być może Ada. Jednak ona z nią sie przyjaźniła. Karolina była czasami zazdrosna o kontakty jej najlepszej przyjaciółki z tą zarozumiałą snobką. Ale Ada jej próbowała wytłumaczyć, że Angelika jest dziewczyną w porządku. A więc, wracając do myśli naszej bohaterki, Karolina rozważała możliwość zaproszenia go na to przyjęcie. Przecież i tak była wyśmiewana, a więc raz więcej śmiechów czy raz mniej nic nie znaczy. Postanowiła na lekcji przesłać do niego liścik, z pytaniem. Była tak podekscytowana, że cztery…