Inne · 5 min czytania
Wiem, o czym myślisz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wiem, o czym myślisz, kiedy tak patrzysz na mnie siedząc obok w fotelu samochodu i wiesz, że to wiem. Potem delikatnie kładziesz dłoń na mojej nodze i tak trzymasz przez kilka chwil. Zmieniam biegi, zakręcam. Kiedy wjeżdżam na tę aleję z pięknymi kasztanowcami mogę w końcu spojrzeć na ciebie dłużej, bo ruch tu mały. Patrzysz wciąż, patrzysz w oczy i wiem o czym myślisz. Szeroki uśmiech rozświetla moją twarz. Też się uśmiechasz. Przenosisz dłoń na moją głowę. Mierzwisz włosy. Przesuwasz wierzchem po policzku. Pozwalasz, bym mógł ucałować. Potem nagłym ruchem cmokasz mnie w skroń, na co reaguję śmiechem, spojrzeniem na twoją twarz rozpromienioną i na dłoń, która przechodząc nagle z głowy na kierownicę i mocno ją skręcając prowadzi samochód prosto w objęcia ogromnego kasztanowca.
Wiem, o czym myślisz. Wystarczyło jedno dłuższe spojrzenie z nad kubka herbaty. Znowu byłem w tobie zakochany, dreszcz przeszedł przez plecy, motylki w brzuchu zerwały się i zaczęły latać. Zaproponowałaś przejażdżkę, bo taki piękny dzień. Powiedziałaś, że dawno nie jechaliśmy tą autostradą pod słońce i chyba już nie pamiętasz tej alei kasztanowej, na której wtedy się poznaliśmy. Rzuciłem wesoło, że w ogóle dawno nie jeździliśmy naszym rumakiem, na co się zaśmiałaś i ucałowałaś w policzek.
– Wiem, o czym myślisz – usłyszałem twój głos i otworzyłem oczy. Twoja twarz obok mojej bokiem na poduszce. Te cudnie zaspane oczy, lekko zatkany nos. – Nie myślę, tylko śpię – powiedziałem niemrawo i próbowałem z powrotem przysnąć. – Myślisz, myślisz – szepnęłaś mi do ucha. – Tylko jeszcze o tym nie wiesz. – Masz rację. Choć już nie. Już nie masz racji, bo teraz już wiem. Przypomniałem sobie. Prezent stoi w garażu. Ten sam co zwykle, byś nie była rozczarowana – zobaczyłem twój cudnie rozświetlający się uśmiech. – I nawet go wczoraj umyłem – dodałem dumnie. – Wiem, że go umyłeś. Zawsze myjesz go na naszą rocznicę i zawsze myślisz, że tego nie zauważę – powiedziałaś z uśmiechem. – Jednak ja w tym roku cię zaskoczę. – Mam nadzieję… – zacząłem zalotnie, ale mi przerwałaś. – I będzie tak, jak wtedy, kiedyśmy się poznawali. – To w takim razie zaparzę herbatę – powiedziałem lekko oszołomiony i poczłapałem…