Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 8 min czytania

WIGILIA SARY

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Sześcioletnia Sara podążała za swoim tatą w stronę targowiska. Jej mała dziecięca duszyczka całym sercem nie mogła doczekać się świąt. - Ja wybiorę! Ja! – powtarzała wesoło Sara. - Tak oczywiście ty wybierzesz choinkę- powiedział tata do dziewczynki. Na targu krzątało się wielu ludzi, którzy całymi rodzinami wybierali co ładniejsze drzewka. W około roznosiła się świąteczna atmosfera, a w tle słychać było wesołe kolędy. Jakiś mężczyzna podszedł do Sary i jej taty i spytał czy może w czymś pomóc. - Saro poczekaj tutaj dobrze? Pooglądaj sobie choinki. Sara znalazła się sama pośród rzędu pachnących drzewek i wsłuchawszy się w grającą gdzieś cicho kolędę, zaczęła tańczyć w jej rytm. Stanęła nagle na chwilę, przed nią widniała ogromna choinka, która była przyozdobioną w kolorowe, bombki, lampki i łańcuchy. - O! Jesteś bardzo ładna wiesz? – powiedziała Sara do drzewka. Choinka zaszumiała cicho na wietrze, a Sara nagle zmarkotniała i przestała kołysać się wesoło w rytm muzyki. - Dlaczego jesteś smutna? – spytała dziewczynka i przykucnęła przed drzewkiem. Było ona tak duże, że Sara weszła pod jego pękate gałęzie, gdzie było dużo miejsca, a Saro oparła się o pień. - Święta to taki radosny czas, kiedy nikt nie powinien czuć się smutny ani samotny. – powiedziała Sara pocieszającym tonem. - Ja jestem smutny i samotny – odpowiedziała Sarze choinka – Kiedyś mieszkałem wraz z braćmi i siostrami w małym lasku. W czasie lata grzaliśmy się w słońcu, a zimą przysypialiśmy pod okryciem puszystego śniegu. Życie było beztroskie i pełne szczęścia, i choć każdy z nas w głębi duszy wiedział, co jest jego prawdziwym przeznaczeniem, miło było czasem myśleć, że jedyny los, jaki będzie nam pisany przez wieczność, to wznoszenie swoich gałęzi do nieba. Ale w końcu nasz las zaczęto wycinać, patrzyłem bezsilnie jak jest przez ludzi zrównywany z ziemią. Potem i na mnie przyszedł czas, ale uwierz mi ani ból związany z ostrymi siekierami tnącymi mój pieni ani bolesne podróż na saniach nie mogły równać się z cierpieniem związanym z tym jak musiałem patrzyć na boleść moich braci. Sara wsłuchała się w tą historie i mała łezka pojawiła się na jej zmarzniętym policzku. Nagle usłyszała jakiś ruch nad sobą, jej tata schylił się zaglądając pod choinkę. - Tutaj jesteś! – powiedział, a chwilę potem obok niego pojawił się sprzedawca. – wszędzie cię szukaliśmy. - Ciii... Dajcie mu skończyć. – powiedziała Sara cichym nieobecnym głosem. Tata i sprzedawca wstali tak, że Sara widziała już tylko ich nogi i usłyszała urywek rozmowy: - Czy ona nie jest chora? - Nie, nie proszę się nie martwić ona tak często. Teraz chyba rozmawiała z choinką. – powiedział zakłopotany tata Sary i obaj oddalili się. Choinka skńczywszy swoją opowieść dodała jeszcze: - Ciesz się obecnością swoich bliskich i tym, że jesteś na ziemi, w której tkwią twoje korzenie. Na świecie jest wiele zła i cierpienia, ale jeżeli jest w roku choć jeden dzień, choć jedna chwila szczęśliwa którą możesz dzielić z tymi których kochasz to ciesz się tą chwilą i niech zawsze będzie ona w tobie. - Nie martw się. Wiesz jeśli chcesz możesz spędzić święta ze mną. Zobaczysz spodoba ci się. - Nie chce. Zresztą ja nie jestem na sprzedasz. Ja mam tu stać i przypominać ludziom o szczęściu i atmosferze świąt, lecz nie dla mnie miłość i radość. Ja przeżyłem już swoje chwile i teraz zostały mi już tylko smutek i żałoba. Sara ucałowała pień drzewka na pożegnanie i wyszła z pod niego na świat. Rozejrzała się w około. Dopiero teraz dostrzegła smutek w każdym z drzewek – symboli świąt ozdobionych w wesołe ozdoby, które jak na ironie nie mogły przybrać sobie żałoby. Znalazła swojego tatę, a kiedy ten spytał ją czy znalazła jakieś ładne drewko. Sara natychmiast zaczęła kręcić gwałtownie głową i krzyczeć, że chcę w tym roku sztuczne drzewko. - Jak to? Zawsze chciałaś prawdziwie. - A teraz nie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
WIGILIA SARY — czytnik · opowiadania