Wróć do katalogu

WIGILIA SARY

urocze świąteczne opowiadanie

Małga, opublikowano , 8 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Sześcioletnia Sara podążała za swoim tatą w stronę targowiska. Jej mała dziecięca duszyczka całym sercem nie mogła doczekać się świąt. - Ja wybiorę! Ja! – powtarzała wesoło Sara. - Tak oczywiście ty wybierzesz choinkę- powiedział tata do dziewczynki. Na targu krzątało się wielu ludzi, którzy całymi rodzinami wybierali co ładniejsze drzewka. W około roznosiła się świąteczna atmosfera, a w tle słychać było wesołe kolędy. Jakiś mężczyzna podszedł do Sary i jej taty i spytał czy może w czymś pomóc. - Saro poczekaj tutaj dobrze? Pooglądaj sobie choinki. Sara znalazła się sama pośród rzędu pachnących drzewek i wsłuchawszy się w grającą gdzieś cicho kolędę, zaczęła tańczyć w jej rytm. Stanęła nagle na chwilę, przed nią widniała ogromna choinka, która była przyozdobioną w kolorowe, bombki, lampki i łańcuchy. - O! Jesteś bardzo ładna wiesz? – powiedziała Sara do drzewka. Choinka zaszumiała cicho na wietrze, a Sara nagle zmarkotniała i przestała kołysać się wesoło w rytm muzyki. - Dlaczego jesteś smutna? – spytała dziewczynka i przykucnęła przed drzewkiem. Było ona tak duże, że Sara weszła pod jego pękate gałęzie, gdzie było dużo miejsca, a Saro oparła się o pień. - Święta to taki radosny czas, kiedy nikt nie powinien czuć się smutny ani samotny. – powiedziała Sara pocieszającym tonem. - Ja jestem smutny i samotny – odpowiedziała Sarze choinka – Kiedyś mieszkałem wraz z braćmi i siostrami w małym lasku. W czasie lata grzaliśmy się w słońcu, a zimą przysypialiśmy pod okryciem puszystego śniegu. Życie było beztroskie i pełne szczęścia, i choć każdy z nas w głębi duszy wiedział, co jest jego prawdziwym przeznaczeniem, miło było czasem myśleć, że jedyny los, jaki będzie nam pisany przez wieczność, to wznoszenie swoich gałęzi do nieba. Ale w końcu nasz las zaczęto wycinać, patrzyłem bezsilnie jak jest przez ludzi zrównywany z ziemią. Potem i na mnie przyszedł czas, ale uwierz mi ani ból związany z ostrymi siekierami tnącymi mój pieni ani bolesne podróż na saniach nie mogły równać się z cierpieniem związanym z tym jak musiałem patrzyć na boleść moich braci. Sara wsłuchała się w tą historie i mała łezka pojawiła się na jej zmarzniętym policzku. Nagle usłyszała jakiś ruch nad sobą, jej tata schylił się zaglądając pod choinkę. - Tutaj jesteś! – powiedział, a chwilę potem obok niego pojawił się sprzedawca. – wszędzie cię szukaliśmy. - Ciii... Dajcie mu skończyć. – powiedziała Sara cichym nieobecnym głosem. Tata i sprzedawca wstali tak, że Sara widziała już tylko ich nogi i usłyszała urywek rozmowy: - Czy ona nie jest chora? - Nie, nie proszę się nie martwić ona tak często. Teraz chyba rozmawiała z choinką. – powiedział zakłopotany tata Sary i obaj oddalili się. Choinka skńczywszy swoją opowieść dodała jeszcze: - Ciesz się obecnością swoich bliskich i tym, że jesteś na ziemi, w której tkwią twoje korzenie. Na świecie jest wiele zła i cierpienia, ale jeżeli jest w roku choć jeden dzień, choć jedna chwila szczęśliwa którą możesz dzielić z tymi których kochasz to ciesz się tą chwilą i niech zawsze będzie ona w tobie. - Nie martw się. Wiesz jeśli chcesz możesz spędzić święta ze mną. Zobaczysz spodoba ci się. - Nie chce. Zresztą ja nie jestem na sprzedasz. Ja mam tu stać i przypominać ludziom o szczęściu i atmosferze świąt, lecz nie dla mnie miłość i radość. Ja przeżyłem już swoje chwile i teraz zostały mi już tylko smutek i żałoba. Sara ucałowała pień drzewka na pożegnanie i wyszła z pod niego na świat. Rozejrzała się w około. Dopiero teraz dostrzegła smutek w każdym z drzewek – symboli świąt ozdobionych w wesołe ozdoby, które jak na ironie nie mogły przybrać sobie żałoby. Znalazła swojego tatę, a kiedy ten spytał ją czy znalazła jakieś ładne drewko. Sara natychmiast zaczęła kręcić gwałtownie głową i krzyczeć, że chcę w tym roku sztuczne drzewko. - Jak to? Zawsze chciałaś prawdziwie. - A teraz nie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych