Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Wirus Noc - Prolog

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

WIRUS NOC - PROLOG

Paul stał na skraju stromego urwiska. Wpatrywał się zmęczonym wzrokiem w zgliszcza majaczące w dole. Otulała je delikatna mgła, zwiastująca pogodny dzień, który właśnie się zaczynał. Słońce mozolnie rozpraszało dotychczasowy mrok. Paul miał wrażenie, że promienie robią to z ociąganiem, jakby miały dość patrzenia na powstałe kilka lat temu zniszczenia i towarzyszące im cierpienie ludzi. „Wyjdź zza horyzontu. Szybciej! Zrób tak, żeby dzień zagościł już na zawsze. Nikt nie potrzebuje nocy, nikt jej nie chce. Uwierz mi” – myślał ze smutkiem, który już po paru sekundach przerodził się w znajomą bezsilność. Przymknął na chwilę powieki, by przywołać obraz swojego domu i rodziny. Wspomnienia powoli ustępowały i przeradzały się w to, co widział przez kilka ostatnich dni. Zauważył, że od pewnego czasu nie mógł skupić swoich myśli na przyjemnych rzeczach. Krążyły nieustannie wokół zła, jakie go otaczało; wokół nieznanego, które stanęło na drodze całej ludzkości. Małymi kroczkami zbliżało się do każdego z osobna, pukało do drzwi, a kiedy nie zostały otwarte, wdzierało się po chamsku, pozostawiając swoje ofiary w szoku i bezradności. Paul poczuł dreszcz przeszywający jego ciało. Wzdrygnął się, gdy myśli tak uparcie spychane w podświadomość, znowu wróciły i to z podwójną siłą. Otworzył na nowo oczy, nie zważając na rażące promienie słońca, które coraz śmielej tańczyły w koronach rzadkich drzew i zburzonych murach budynków. Przeganiały otulinę z mgły, wchłaniały ją powoli jako znak głupiej i naiwnej nadziei. Uśmiechnął się krzywo pod nosem, zdając sobie sprawę, że oto nastał kolejny dzień, który upłynie pod znakiem krótkiego i czujnego snu. Po nim nastąpi poszukiwanie jedzenia, ewentualnie zjedzenie tego, co jeszcze zostało w bagażniku samochodu, sprawdzenie stanu amunicji oraz broni, a potem tylko jazda, ciemność, noc - czyli wszystko, czego tak bardzo chciał uniknąć. Nie musiał ukrywać przed samym sobą, że walczył o przeżycie. Każdej nocy dbał o to, aby jego czujność była na najwyższych obrotach. Nie mógł sobie pozwolić na choćby najmniejsze potknięcie, czy też błąd. Paul ostatni raz oplótł spojrzeniem widok u stóp urwiska. Pożegnał go swoistym splunięciem, które nie znaczyło nic więcej, jak tylko pogardę dla tego, co było jego twórcą. Widok przedstawiający ramię zwane Ziemią, a na tymże ramieniu wielka, sącząca ropą rana. Odwrócił się w stronę ciężarówki, którą podróżował. Na jego twarzy malował się niesmak. Nie wiedział do końca, czym był spowodowany. Czy wizją długiej i niebezpiecznej jazdy w dół, czy może świadomością…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wirus Noc - Prolog — czytnik · opowiadania