Wróć do katalogu

Wirus Noc - Prolog

Nastał czas, kiedy noc była wrogiem ludzkości. Nikt nie mógł czuć się bezpiecznie, każdy czekał z utęsknieniem na wschód słońca. Tylko nieliczni znali prawdę. Wszyscy inni uznali ten czas za koniec świata.

Silent M., opublikowano , 6 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

WIRUS NOC - PROLOG

Paul stał na skraju stromego urwiska. Wpatrywał się zmęczonym wzrokiem w zgliszcza majaczące w dole. Otulała je delikatna mgła, zwiastująca pogodny dzień, który właśnie się zaczynał. Słońce mozolnie rozpraszało dotychczasowy mrok. Paul miał wrażenie, że promienie robią to z ociąganiem, jakby miały dość patrzenia na powstałe kilka lat temu zniszczenia i towarzyszące im cierpienie ludzi. „Wyjdź zza horyzontu. Szybciej! Zrób tak, żeby dzień zagościł już na zawsze. Nikt nie potrzebuje nocy, nikt jej nie chce. Uwierz mi” – myślał ze smutkiem, który już po paru sekundach przerodził się w znajomą bezsilność. Przymknął na chwilę powieki, by przywołać obraz swojego domu i rodziny. Wspomnienia powoli ustępowały i przeradzały się w to, co widział przez kilka ostatnich dni. Zauważył, że od pewnego czasu nie mógł skupić swoich myśli na przyjemnych rzeczach. Krążyły nieustannie wokół zła, jakie go otaczało; wokół nieznanego, które stanęło na drodze całej ludzkości. Małymi kroczkami zbliżało się do każdego z osobna, pukało do drzwi, a kiedy nie zostały otwarte, wdzierało się po chamsku, pozostawiając swoje ofiary w szoku i bezradności. Paul poczuł dreszcz przeszywający jego ciało. Wzdrygnął się, gdy myśli tak uparcie spychane w podświadomość, znowu wróciły i to z podwójną siłą. Otworzył na nowo oczy, nie zważając na rażące promienie słońca, które coraz śmielej tańczyły w koronach rzadkich drzew i zburzonych murach budynków. Przeganiały otulinę z mgły, wchłaniały ją powoli jako znak głupiej i naiwnej nadziei. Uśmiechnął się krzywo pod nosem, zdając sobie sprawę, że oto nastał kolejny dzień, który upłynie pod znakiem krótkiego i czujnego snu. Po nim nastąpi poszukiwanie jedzenia, ewentualnie zjedzenie tego, co jeszcze zostało w bagażniku samochodu, sprawdzenie stanu amunicji oraz broni, a potem tylko jazda, ciemność, noc - czyli wszystko, czego tak bardzo chciał uniknąć. Nie musiał ukrywać przed samym sobą, że walczył o przeżycie. Każdej nocy dbał o to, aby jego czujność była na najwyższych obrotach. Nie mógł sobie pozwolić na choćby najmniejsze potknięcie, czy też błąd. Paul ostatni raz oplótł spojrzeniem widok u stóp urwiska. Pożegnał go swoistym splunięciem, które nie znaczyło nic więcej, jak tylko pogardę dla tego, co było jego twórcą. Widok przedstawiający ramię zwane Ziemią, a na tymże ramieniu wielka, sącząca ropą rana. Odwrócił się w stronę ciężarówki, którą podróżował. Na jego twarzy malował się niesmak. Nie wiedział do końca, czym był spowodowany. Czy wizją długiej i niebezpiecznej jazdy w dół, czy może świadomością…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych