Psychologia · 4 min czytania
"Włatcy móch" – pranie muzguw
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
"Włatcy móch" – pranie muzguw, czyli niech rosną nam psychole
„Pójdźcie – rzekł – teraz lepsza igraszka: nie żabom – ludziom napędzić straszka, bierz każdy cegłę i kładź na szyny: wykolejenie będzie maszyny.” JAN LEMAŃSKI
Oglądam „Włatców móch” i czasem śmieję się ze skrajnej głupoty tej kreskówki. Tylko, że ja jestem dorosły i mam pewien dystans do tej „bajeczki”. Nie byłoby problemu, gdyby owa oznaczona była znaczkiem tylko dla dorosłych i była emitowana późną porą. Jednak... tak nie jest. Oglądają ją dzieci i wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Nikt nie protestuje...
W czasach, gdy rodzice od rana do wieczora w pracy a dzieci „chowają się” przed TV. Leci kreskówka – znaczy dla dzieci. Zmęczony rodzic nie będzie sprawdzał każdej bajki. A skoro „Włatcy móch” to bajka, leci w TV i wszyscy się z niej śmieją – to znaczy że jest OK. A skoro jest OK. – to znaczy, że to co w niej się dzieje też jest OK...
Część 22 / 2
O ile pamiętam, na początku sprawdzano na ile można sobie pozwolić i liczono się z protestami. Kreskówka była oznaczona jako tylko dla dorosłych, co więcej pojawiał się tekst w stylu oglądajcie zanim zostanie zakazane. Widocznie jednak nikt nie protestował, bo znaczek tylko dla dorosłych zniknął a bajeczkę oglądają dzieci.
Kto nie oglądał – nie będę się tutaj rozwodził... Kto oglądał – dobrze wie, jakie pozytywne treści bajeczka przekazuje.
Nie ma żadnych autorytetów. Rodzice to albo kieszeń (dają kasę i do niczego innego nie są potrzebni) albo sadyści którzy leją pasem za byle co. Nauczyciele to zacofani kretyni i faszyści. Księża to śmieszni obciachowi faceci w czarnych kieckach... Co jest fajne? Chlać wódę na cmentarzu, kpić z religii, profanować to co święte. Bo przecież wydźwiękiem tej bajeczki jest - że nie ma nic świętego, żadnych wartości, żadnych autorytetów... Jeśli kolega z klasy (Zajkowski) mnie wkurzy – mogę mu włożyć głowę do muszli…