Inne · 8 min czytania
Wnęka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
„Czy to wszystko prawda? Jeśli tak, to niech się już skończy Niech tak będzie Obudzony przerażającym krzykiem Uwalniam się od tego strasznego snu”
Metallica - ‘Ride The Lightning’
Niechaj zostanie mi wybaczone, iż z taką łatwością mówić potrafię o zdarzeniu, które przydarzyło mi się tej nocy piekielnej i godnej zapomnienia... Wszak wiele długich lat już minęło, a wraz z tymi latami, dzień w dzień, noc w noc wspominając zdarzenie opisane nabierałem doń dystansu, dystansu tak dużego, że teraz opowieść owa zdaje się być jedynie dniem takim jak większość dni wczorajszych. Niechaj również zostanie mi wybaczony brak opisów szczegółów dotyczących tego cóż wydarzyło się wcześniej, dosłownie kilka godzin przed przebudzeniem... Czyny moje bowiem winny zostać zapomniane, wrzucone do trumny zabitej gwoździami i porzucone w najciemniejszym kącie krypty cmentarnej. Wszak przeto nie one są ważne w tym zdarzeniu spisanym, lecz umysł i sposoby jakimi się posługiwał bym mógł poznać prawdę swej przeszłości... Od początku jednak niech zacznę...
Nikt, kto spędzi żywot swój w ciele człowieka, w stanie nie jest określić, cóż może zajść w umyśle ludzkim pod wpływem nawet jednego zdarzenia mającego miejsce poza przestrzenią pamięci. Dlaczegóż właśnie o utracie pamięci prawię? Ano dlatego, że której nocy przebudziłem się zlany potem lodowatym od stóp do głowy. W pomieszczeniu ciemność potworna panowała, a dźwięki dochodzące z poza mego domostwa przyprawiały o lęk samą swą tajemniczością i brzmieniem diabelnym, którego żaden ze znanych mi instrumentów, ni nawet rzeczy wydać z siebie by nie potrafił... Ale takież już są uroki demonicznej nocy, tworzącej z kurtki powieszonej na wieszaku potworność zgrozą zalewającą. Ale, ale, przeto rzekłem, iż przebudziłem się nocy którejś – data mgłą zalana, gdyż istnienia niegodna – nie pamiętając niczego, co też wydarzyło się przed mym przebudzeniem. Wnet umysł mój zgroza jakaś opanowała i strach jakiś. Starałem się sobie przypomnieć cokolwiek: jak mam na imię, gdzieś jestem, kimże byli moi rodziciele? I nic! Przeklęte NIC! Wysiłek niewyobrażalny zalał me ciało podczas błądzenia pośród labiryntu zapomnianych pamięci. Do tego jeszcze ta piekielna pani Noc i jej konsekwencja Ciemność wprowadzały mnie w stan totalnego zrozpaczenia swą bezradnością wobec sił przerażenia. Złączyłem powieki i trwałem z umysłem świadomym – sen bowiem dopaść nie chciał go, z resztą któżby śnił w taką noc – i czujnym na wszelakie bodźce zewnętrzne.
Część 22 / 2
Minęło tak minut kilkanaście, a ja dalej wiedziałem tyle ile zaraz po przebudzeniu. Coś się jednak wydarzyło, coś co – teraz to czuje najlepiej przeraża mnie po dziś dzień samą myślą o tym, niechaj czeluści piekielne pochłoną to co rzekłem wcześniej o dystansie, ten bowiem zatraca się teraz w mym przerażeniu! Poczułem chłód jakiś ogarniający me ciało z zewnątrz, to tak jakby za pstryknięciem palca zima mroźna zapanowała. Czułem jak z mych ust para się dobywa. Pot stał się lepki, nad wyraz obślizgły i niemal lodowaty.
Powieki więc rozwarłem, by ujrzeć jakąś przyczynę, a gdym je rozwarł zamarłem. Wzrok swój utkwiłem w miejscu jednym i wpatrywałem się weń chwil wiele długich... Jakże wielką potęgą był ten obraz, jakże koszmarną wizją człowieka chcącego przypomnieć sobie swą przeszłość! Albowiem w futrynie, naprzeciw łoża w którym to ja opanowany przez demony strachu spoczywałem, stała sylwetka ludzka, ale nie ludzka. Postać bowiem była to powłoki cielesnej pozbawiona. Zjawa biała – przez której potworne oblicze przedmioty zań postawione prześwitywały jak przez firankę jakąś...
Kobieta to była o długich prostych włosach, których koloru z przyczyn oczywistych określić