fantastyka · 6 min czytania
Wojenny Tryptyk : Sparing
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pomieszczenie było całkowicie wypełnione wojownikami i magami. Wyposażenie mieli różne. Od tępych mieczy, poprzez takież same noże i sztylety, aż po tępo zakończone włócznie. Magowie stali, bądź siedzieli w ciszy. Żaden nie medytował, nie było to bowiem potrzebne. Podczas walk towarzyskich nie można było rzucać śmiercionośnych zaklęć. Jeden z wojowników stał przy drzwiach pomieszczenia i wyglądał na zewnątrz, gdzie wokół placu turniejowego zebrała się cała rzesza widzów. -W tym kraju może i istnieje podział na stany, ale i tak wszystkich łączy jedno, zamiłowanie do podziwiania krwawych walk.- Powiedział do siebie. -Istotnie. Ale skoro ty tego nie lubisz, to dlaczego wstąpiłeś do bractwa feniksa?- Spytał jakiś mag stojący za nim. -Nie wiem, myślę że to los mnie tu skierował. -Lepiej by dla ciebie było gdybyś dobrze przemyślał wskazówki losu zanim się zgłosiłeś do naszego bractwa. Podczas walki łatwo jest stracić życie. -Przecież to tylko zmagania towarzyskie. Na te słowa mag roześmiał się serdecznie. -Niech nie zwiodą cię pozory młodzieńcze. To że walczymy na słabsze zaklęcia i tępą broń, nie znaczy że nikt nie może zginąć. Popatrz na Atawiksa.- Wskazał na potężnie zbudowanego gladiatora siedzącego samotnie na ławie pod ścianą.- Myślisz że ten barbarzyńca nie potrafi oddzielić głowy od tułowia przy pomocy tępego topora? -A potrafi? Mag znów się roześmiał. -Musisz się jeszcze wiele nauczyć. Dobrze ci radzę, lepiej zrezygnuj z tego szaleństwa dopóki jeszcze możesz. Nagle donośnie zabrzmiała trąba. -A więc jest już dla ciebie za późno. Szkoda, w przyszłości mógłbyś zostać wielkim wojownikiem.
* * *
-Witam wszystkich zgromadzonych na bitwie towarzyskiej między Bractwem Feniksa i Zgromadzeniem Bazyliszka.- Wołał herold donośnym głosem.- Proszę obie drużyny o wyjście na pole bitwy. -Czas na nas.- Powiedział mag, do młodego wojownika. Członkowie Bractwa Feniksa zaczęli podnosić się z ław i wychodzić z pomieszczenia. Zgromadzenie Bazyliszka również opuszczało swoje stanowisko i gromadziło się na polu bitwy. -A oto i oba stowarzyszenia.- Zawołał herold. Ludzie zgromadzeni na trybunach zaczęli klaskać i krzyczeć. Jedni wspierali okrzykami drużynę której kibicowali, drudzy obrzucali wyzwiskami przeciwne stowarzyszenie. -Proszę o zajęcie stanowisk przez obie drużyny.- Krzyknął herold. Bractwo Feniksa zaczęło ustawiać się rzędami wzdłuż linii wyrysowanych na ich połowie pola bitwy. Członkowie zgromadzenia bazyliszka zaczęli robić to samo. -Gdy zabrzmi trąba, niech rozpocznie się bitwa.- Zawołał herold ponownie. Młody wojownik znalazł się w trzecim rzędzie. Była to przedostatnia linia zbrojnych. Młodzieniec zaczął się zastanawiać co tu