Filozofia · 4 min czytania
Wolność
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wchodzę. Szara mgła spowija całe pomieszczenie. Z daleka widzę wolny stolik. Szybko zajmuje go z przyjaciółmi. Impreza dopiero się rozkręca. Mało ludzi, nikt nie tańczy. Odpalam papierosa i zaciągam się. Przez przypadek tytoniowa trucizna dostaje się do oczu. Dymowe łzy zaczynają zalewać mą twarz. Trucizna obmywa truciznę. Wszystko rozmazane, nieprawdziwe, surrealistyczne. Lubię to. Stan migotawki-obrazkowej. Myśli, słowa, taniec. Zlewają się w jedno. Hipnotyczny, parkietowy trans. Ręce, nogi, biodra, tańczą same, bez kontroli. A może to tylko majaki senne? Nie. Siadam koło stolika. Rozmowa, śmiech, kolejny papieros. Procenty zaczynają krążyć w mej krwi. Obmywają wszystkie narządy, w końcu docierając do serca świadomości. Mózgu. Świat wiruje jeszcze bardziej. Czerwień, żółć, biel, czerń. I tak w kółko. Czas… Mija za szybko. Jak sprinter, dążący do mety. Sekunda za sekundą, minuta za minutą, godzina za godziną. Tik-tak, tik-tak. Tańczę z kimś. Mówi coś. Nie rozumiem, lecz jej głos niesie ukojenie. Nie treść, ale wyraz głosu. Piękny? Tak. Spokojny? Tak. Kuszący? Nie wiem. Policzek przy policzku. Nauczycielka. Punk to wolność. Zwolnij, postaw nogę tam, teraz tu, o właśnie tak. Chcę się uczyć. Procenty drążą coraz większą dziurę w mej psychice. Psychodela. Jedyny pasujący wyraz. Psychodela. Istnieje coś poza nią? Chyba nie, nie w tym momencie. Surrealizm, wchłania coraz bardziej. Gdzie jestem? Ciepło, objęcia kobiety, znów jej kojący głos. Chciałbym to zapamiętać, tą chwile. Carpe diem. W życiu codziennym, głupotą, w surrealizmie jedyną drogą. W końcu, co pozostaje? Więzić kawałek czasu, by nie widzieć świata obok? Żyć minionym wspomnieniem? Nie tak to sobie wyobrażałem. Nic sobie nie wyobrażałem. Kolejna nikotynowa łza.