Psychologia · 4 min czytania
Wolność
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Anna wyszła kierowana nie wiadomo jakim przeczuciem. Jej pragmatyczny umysł anioła z rogami też tego nie wiedział. Rozpuściła włosy, delikatne loki opadły na ramiona. Szła pod wiatr, jak często w życiu, ale jej to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie – lubiła to. Lubiła wyzwania, niekonwencjonalne rozwiązania, robienie wielu rzeczy na opak. Jeśli można było coś o niej powiedzieć – to na pewno nie to, że mieściła się w standardach. Już nie szła, biegła. Nie biegła – leciała, była gdzieś ponad tym wszystkim. Wiatr rozwiewał loki, już sama nie wiedziała, gdzie jest. Malutkie uliczki mijała jedna za druga. W dzień były pełne ludzi, odwiedzających małe sklepiki. Miały swój charakter, były zaprzeczeniem wielkich marketów – w nich nie można było dostać wszystkiego, ale ciepłe dziękuje, znacznie bardziej szczere, mniej nastawione na zysk, więcej na człowieka. Gdzieś zatraciła sens, nie imała celu. Straciła poczucie czasu, nie miała pojęcia, o otaczającej ja rzeczywistości. Czuła skrzydła. Czuła się częścią czegoś, sama nie wiedziała czego.. Świata? Energii? Rzeka płynęła jak zawsze leniwie, nawet ptactwa nie było słychać. Tylko kwiaty, trawy. Trochę krzewów i śmieci. Tak typowo. Anna przystanęła, chciała krzyczeć, ale starczyło jej siły tylko na niemy szept: - jakie to piękne! W jej głowie zaczęła toczyć się walka. Ale czy tylko w umyśle? Dziewczyna czuła niemal magiczną atmosferę doliny Odry. Koncentracja, medytacja – tak, jeśli jakieś miejsce w wielkim mieście mogło pozwalać na te rzeczy, to Wały Nadodrzańskie nadawały się znakomicie, ale nie w letni dzień, gdy były pełne turystów i studentów, którzy spędzali swój czas przy piwie. Jednak ten był pochmurny, delikatna mżawka ochładzała jej twarz. Czuła wolność. „Ale czy to jest to, czego naprawdę pragnę?” -myślała. Teraz płynęła, jej włosy zharmonizowały się z szumem traw. Wszystko zwykłe nagle nabrało swojego znaczenia…