Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

World of vampire

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Każdy dom pochylał się ku drugiemu, jakby chciały stworzyć ciemny tunel nad ulicą. W oknach brakowało szyb, lub zostawały ich kawałki odbijające światło księżyca. Wiatr trzaskał zniszczonymi, drewnianymi drzwiami w niektórych budynkach. Kwiaty w ogrodach zastępowały duże chwasty, rosnące jeden obok drugiego. Ulice wyłożono kocimi łbami, a chodniki zlewały się z otoczeniem, ponieważ były obrośnięte mchem. Mimo panującej tu atmosfery w mieście mieszkało dość dużo osób. Jednak obecnie nikt z nich nie był na tyle odważny aby wyjść na zewnątrz. Bali się nocy. Bali się tego co przychodzi bezpiecznie schowane pod jej płaszczem. Jedyną osobą przemierzającą uliczki była młoda dziewczyna. Ciemne i długie włosy tańczyły szalenie z wiatrem. W onyksowych oczach brakowało ciepłych uczuć, a władała nimi nienawiść. Jej wzrok mroził, a bladość skóry przerażała. Miała na sobie krótką, falbaniastą spódnice odsłaniającą znaczą część jej nóg. Czarna bluzka, sięgająca do połowy szyi, zapinana na metalowe zatrzaski podkreślała jej szczupłą sylwetkę. Rękawy kończyły się małą koronką, równo z ramionami. Ręce, lecz nie dłonie zasłaniały długie, czarne rękawiczki, zakończone tasiemką, która oplatała resztę ręki. W dłoni trzymała piękną katanę. Była doskonała, cienka jak kartka papieru i ostrzejsza niż brzytwa. Rękojeść była całkowicie czarna, bez zbędnych ozdób. Stąpała stanowczo przed siebie do obranego już kilka lat temu celu. W końcu skręciła w jedną z najbardziej ciemnych ulic. Zwykły mieszkaniec trzymał się jasności i głównych aleji, a ona bez żadnej obawy szła przed siebie. Po paru krokach usłyszała za sobą warkot i niezrozumiały bełkot. Zacisnęła mocniej dłoń na broni odwracając się w stronę hałasu. Drgnęła. Tuż za nią stała ciemna sylwetka. Jedyne co wyraźnie dostrzegła były czerwone oczy patrzące na nią z pożądaniem i głodem. Uśmiechnął się pokazując swoje śnieżnobiałe kły. Odwzajemniła uśmiech co całkowicie zbiło wampira z tropu. Większość jego ofiar wyrywała się chcąc jak najszybciej uciec. Po chwili w mieście rozległ się głośny krzyk. Ruszyła znów w dawniej obranym kierunku zostawiając ciało osobnika za sobą, położone w kałuży krwi. Przechodziła przez liczne uliczki, które u innych wywoływały gęsią skórkę, a jej były zupełnie obojętne. W końcu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%