Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 6 min czytania

Wsio Elegante

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wsio Elegante

To był piękny wrześniowy wieczór. Jak to zwykle w takie wieczory siedzieliśmy na ławce pijąc "biedronkowe piwo". Szczyny straszne ale złoty pięćdziesiąt za puszkę więc chuj, przeboleje. Potem przyszły osiedlowe panienki które swój iloraz inteligencji równy wiertarce udarowej nadrabiały urodą. I mógłbym powiedzieć, że wszystko było strasznie zajebiście, dopóki nie przyszedł Emil zwany Emilio i zrobiło się strasznie chujowo. Wspomniany Emilio to ulizany krętacz, typowy cwaniaczek, za hajs i pewnie by obciągnął. Ogólnie oślizgły typ, złote zęby i brylantyna na włosach. Tylko sie pojawił niewiadomo skąd i od razu kto? Gdzie? Kiedy? A widziałeś? A byłeś? A słyszałeś? A kojarzycie tego? A może chcesz kupić fete? A szukasz okazji? I za to właśnie nikt go nie lubił. A jak już sie przypałęta to już sie nie odczepi. Taki jebany natręt z niego. Życiowy przegraniec, chwast w tym wielkim, miejskim ogrodzie, że tak poetycko pierdolnę. Więc żeby się pozbyć Emilia musieliśmy sobie inną miejscówkę znaleźć, a że nikomu sie nie chciało zapierdalać w kółko bez celu po mieście to rozeszliśmy się do domów.

W domu jak to w domu, było nudno. Standardowo wypiłem piwo i gapiłem sie w telewizor, do momentu gdy zadzwonił do mnie Kapsel. Nie miałem pojęcia skąd ma mój numer. Tym bardziej sie zdziwiłem że ja to nikt a Kapsel to cwany skurwiel, wie jak robić ciemnie interesy, szycha w mieście. I właśnie on do mnie zadzwonił. Jego numer miał każdy, wszyscy go znali, najczęściej z opowieści o jego "akcjach". Jego głos był stateczny i opanowany. Krótko i zwięźle powiedział, że jest robota, a ja mu jestem potrzebny i mam sie stawić jutro o szesnastej pod makdonaldem, po czym się rozłączył. Pomyślałem sobie, że pójdę. W końcu nic mu nie zrobiłem, raczej mnie nie odpali, a grzech przegapić taką znajomość. Tej nocy nie mogłem zasnąć. Wymyślałem sobie jakieś pieprzone formułki do wypowiedzenia w trudnych sytuacjach, żeby nie spierdolić sprawy. Taki mały szkopuł był, że w praktyce te formułki moge se w dupe wsadzić co najwyżej. Potem myślałem jak sie mam ubrać. Jak ubiore sie w dres i bluze uzna mnie za idiote albo dziwadło. Z kolei jak pójde w garniturze pomyśli, że sie za bardzo wczuwam i sobie wyobrażam nie wiadomo co. W końcu postawiłem na standard-dżinsy i bluza, na to jakaś kurtka. Sie nie przyjmie to chuj, trudno. Potem zaczęły sie domysły. A może on mnie chce wyruchać na hajs, a ja sie nawet nie zorientuje? Potem pomyślałem, że na dobrą sprawę nie ma na co mnie wyruchać, bo nie mam hajsu. I dobrze.

O szesnastej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%