Wróć do katalogu

Wsio Elegante

jest to pierwszy rozdział mojej powieści pt. "Wsio Elegante". Jeżeli się przyjmię niebawem pojawi się drugi, trzeci, czwarty i tak dalej. :)

GhostWriter, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wsio Elegante

To był piękny wrześniowy wieczór. Jak to zwykle w takie wieczory siedzieliśmy na ławce pijąc "biedronkowe piwo". Szczyny straszne ale złoty pięćdziesiąt za puszkę więc chuj, przeboleje. Potem przyszły osiedlowe panienki które swój iloraz inteligencji równy wiertarce udarowej nadrabiały urodą. I mógłbym powiedzieć, że wszystko było strasznie zajebiście, dopóki nie przyszedł Emil zwany Emilio i zrobiło się strasznie chujowo. Wspomniany Emilio to ulizany krętacz, typowy cwaniaczek, za hajs i pewnie by obciągnął. Ogólnie oślizgły typ, złote zęby i brylantyna na włosach. Tylko sie pojawił niewiadomo skąd i od razu kto? Gdzie? Kiedy? A widziałeś? A byłeś? A słyszałeś? A kojarzycie tego? A może chcesz kupić fete? A szukasz okazji? I za to właśnie nikt go nie lubił. A jak już sie przypałęta to już sie nie odczepi. Taki jebany natręt z niego. Życiowy przegraniec, chwast w tym wielkim, miejskim ogrodzie, że tak poetycko pierdolnę. Więc żeby się pozbyć Emilia musieliśmy sobie inną miejscówkę znaleźć, a że nikomu sie nie chciało zapierdalać w kółko bez celu po mieście to rozeszliśmy się do domów.

W domu jak to w domu, było nudno. Standardowo wypiłem piwo i gapiłem sie w telewizor, do momentu gdy zadzwonił do mnie Kapsel. Nie miałem pojęcia skąd ma mój numer. Tym bardziej sie zdziwiłem że ja to nikt a Kapsel to cwany skurwiel, wie jak robić ciemnie interesy, szycha w mieście. I właśnie on do mnie zadzwonił. Jego numer miał każdy, wszyscy go znali, najczęściej z opowieści o jego "akcjach". Jego głos był stateczny i opanowany. Krótko i zwięźle powiedział, że jest robota, a ja mu jestem potrzebny i mam sie stawić jutro o szesnastej pod makdonaldem, po czym się rozłączył. Pomyślałem sobie, że pójdę. W końcu nic mu nie zrobiłem, raczej mnie nie odpali, a grzech przegapić taką znajomość. Tej nocy nie mogłem zasnąć. Wymyślałem sobie jakieś pieprzone formułki do wypowiedzenia w trudnych sytuacjach, żeby nie spierdolić sprawy. Taki mały szkopuł był, że w praktyce te formułki moge se w dupe wsadzić co najwyżej. Potem myślałem jak sie mam ubrać. Jak ubiore sie w dres i bluze uzna mnie za idiote albo dziwadło. Z kolei jak pójde w garniturze pomyśli, że sie za bardzo wczuwam i sobie wyobrażam nie wiadomo co. W końcu postawiłem na standard-dżinsy i bluza, na to jakaś kurtka. Sie nie przyjmie to chuj, trudno. Potem zaczęły sie domysły. A może on mnie chce wyruchać na hajs, a ja sie nawet nie zorientuje? Potem pomyślałem, że na dobrą sprawę nie ma na co mnie wyruchać, bo nie mam hajsu. I dobrze.

O szesnastej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych