Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 6 min czytania

Wybladek kupuje psa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wybladek kupuje psa. Mężczyzna mojego życia panicznie wręcz bał się zwierząt. Wiele razy pytałam skąd taka mokra reakcja na każdy, nawet wzrokowy kontakt z byle burkiem. Nigdy nie dostałam logicznej odpowiedzi, jakieś bełkotliwe tłumaczenia, urywanymi zdaniami, monosylabami. Nic co miałoby jakikolwiek, najmniejszy nawet sens. Ale co? Że napisałam mokra rekcja? Że niby posikuje ze strachu? NIE! On się tylko nerwowo pocił. Słyszałam opowieści, że kiedyś miał traszkę. Ta traszka się mocno zamyśliła, czy zagapiła na coś (nie znam się na traszkach) i znieruchomiała to mamusia wybladka urządziła jej przyspieszony pogrzeb w muszli klozetowej. I żegnaj ulubiony pupilu, witajcie depresja i lęki, aż do dorosłego życia. No i mamy oto przed sobą produkt w postaci wybladka, który na widok psa zamiera bez ruchu, jak śp. traszka. Wiecie jak to jest, nawet niespotykanie przyjazny pies, gdy wyczuje takiego zapoconego tchórza reaguje nietypowo a już na pewno popatrzy się spode łba. Najgorzej, gdy zechce takiego dziwoląga powąchać, awantura z właścicielem czworonoga gotowa. Co najdziwniejsze, wybladły nie czuje lęku przed miejskimi wariatami. Tych, to znowu ja się boję, a on jak zobaczy takiego rozwrzeszczanego wariata, zaraz do niego leci i pyta czy jakoś może mu pomóc. Oczywiście może ... np. nadziać się na kij, którym wariat wywija z godną podziwu wprawą . No, to ja już wolę spotkanie z groźnym psem niż z wariatem. Lata mijają a owoc naszej miłości (córka zwana Skarbonką) wpada na szalony pomysł : - chcę mieć psa! Wybladek stuka się palcem w czoło, kilkanaście razy, jakby rytualne trzy puknięcia nie wystarczały. - nie ma mowy! I koniec dyskusji – tak sobie myśli, mając nadzieję na nasz rozsądek. Ale czas leci a my po cichu knujemy. Skarbonka dorasta, ma swoje argumenty przemawiające za silną potrzebą posiadania zwierzaka. Wali czasem z grubej rury: - chciałabym mieć rodzeństwo! Najlepiej starszego brata. Obydwoje z wybladkiem reagujemy nerwowo, ale ja już wietrzę emocjonalny podstęp. Skarbonka stosuje dobrą metodę, dobrze się uczy, i ciągle nam o tym przypomina, po czym ma niewykonalną prośbę, z której rezygnuje na rzecz wykonalnego: - chcę mieć psa! Niby też się nie zgadzam, ale mam jeden cel zawrzeć taki mały sojusz z wybladkiem, niby trzymamy się razem przeciwko szalonemu pomysłowi. - ja na pewno nie będę rano galopować z psem na spacery! Po moim trupie- oświadczam - przecież ja będę wychodzić rano – rzecze skarbonka - już to widzę – ripostuję – tydzień, góra dwa a potem jak inni

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wybladek kupuje psa — czytnik · opowiadania