Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Wybór

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ciężkie chmury zasnuły niebo. Gdzieś w oddali błysnęła błyskawica. Grzmot rozdarł ciszę. Ciemne strugi deszczu lały się z nieba, jakby czekały na to od stuleci. Okryły mroczną kurtyną pola i lasy. Ścieżkę zamieniły w rwący strumień. Brzegiem tego strumyka dreptała ledwo widoczna w deszczu postać. Dziewczyna. Mokre strąki włosów opadały jej na czoło, a przemoczone ubranie kleiło się do ciała. Powoli brnęła przez deszcz i nawałnicę, od czasu do czasu spoglądając z utęsknieniem w stronę lasu. Walczyła ze sobą. //Nie dam już rady! Musisz iść dalej... //Nie w tym deszczu. To nic, że pada. Nie możesz się zatrzymywać. //Jestem wycieńczona. Czy to już noc? Idź dalej. To tylko chmury zamieniły w noc dzień. //Nie mogę... Musisz! //Nie dam rady... A zależy ci? //Oczywiście, że tak! Chyba nie chcesz wracać? //Nigdy tam nie wrócę. Więc idź. To jedyna droga. //Pójdę. Dojdę. Szła dalej. Brnęła naprzód mimo deszczu i chłodu. W końcu jednak chmury rozpłynęły się niczym zmazane niewidzialną dłonią. Na niebie jaśniały gwiazdy. Dziewczyna zboczyła ze ścieżki i z ulgą usiadła pod drzewem. Wyjęła z małego tobołka kawałek czerstwego chleba i zjadła go, popijając resztką wody z manierki. Musiała znaleźć, jakieś źródło, aby uzupełnić jej zapas. Wyciągnęła się pod drzewem i zasnęła. Była zbyt wycieńczona, aby cokolwiek zrobić. Od kilku dni maszerowała bez wytchnienia, zatrzymując się jedynie w nocy. Miała sen. Była u Mirion. Kobieta siedziała przy kominku, wpatrując się w ogień. – Nie możesz tam iść. Nie jesteś gotowa. – Muszę. Nie mogę tu zostać. – Liczysz się z moim zdaniem? – Zawsze. – Więc mnie posłuchaj. Nie możesz iść. Nie pozwalam. – Chcę. Muszę. Czy to nie ma znaczenia? Kobieta westchnęła. – Ma, ale to nie jest droga na twoje siły. – Pozwól, że sama ocenię. Spojrzała jej w oczy. – Dobrze. Ufam, że dokonasz słusznego wyboru. Skinęła głową. – To pradawny szlak oznakowany przez Najstarszych. Kiedy się nim poruszasz, nie możesz się zatrzymywać - jedynie pod osłoną nocy. Nie wolno też zawracać. Raz podjętą próbę trzeba ukończyć albo zostanie ona zaprzepaszczona. Na zawsze. Ponownie skinęła głową. – Znaki można znaleźć na wiecznych drzewach i kamieniach. Są dobrze ukryte przed wzrokiem zwykłych ludzi. Odnajdziesz je, jeśli nie będziesz patrzyła oczami. Są magiczne. Wyostrz swą świadomość, a znajdziesz je bez problemu. Nie zrozumiała do końca, co miała na myśli, jednak nie przejęła się tym. – To wszystko, co musisz wiedzieć. Wstała i skierowała się do drzwi. – Naprawdę chcesz być taka jak ja? Odwróciła się. Roztańczone płomienie sprawiły, że kobieta wyglądała na starą i zmęczoną życiem. – Żałuję, że tam dotarłam. Przez pierwsze lata było wspaniale, później... Ludzie bali się nas. Bali się tego, czego nie znali. Wciąż posiadają tę wadę... Milczała. Czekała na kolejne słowa. – Podjęłam próbę, to był mój wybór. Wybrałam samotność. I wybrałam źle. Nie chcę byś popełniła ten sam błąd. – To mój wybór. Sen się zmienił. Leżała na ziemi. Nad nią stał wzburzony ojciec. – Nie pójdziesz już więcej do tej wiedźmy! Rozumiesz? Milczała. Łzy tworzyły fantazyjne wzory na jej policzkach. Ciosy były silne i celne. Sińce zapiekły i wykwitły nową falą bólu. Codzienny rytuał.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wybór — czytnik · opowiadania