Fantasy · 4 min czytania
Wybraniec- część trzecia.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Ufff, jeszcze tylko paznokietki i gotowe. - mruknął pod nosem BÓG, zwany również bogiem bogów. Właśnie po raz kolejny próbował złożyć czarnowłosego chłopca w całość. Za pierwszym razem już myślał, że mu się udało, ale w końcu doszedł do wniosku, że jelito grube robiące za ogon nie wygląda najlepiej. Trzeba było rozłożyć chłopca na czynniki pierwsze i zacząć od nowa. Tym razem BÓG zapomniał zamontować trzustkę i lewe jądro. Jego wiara w bożą nieomylność została poważnie zachwiana. Teraz właśnie skończył montować chłopaka po raz trzeci i wreszcie mu się udało.
**********
Brian otworzył oczy i zobaczył czarnoskórego krasnoluda w koszulce z napisem "Black power". - Kim jesteś? - Jestem BOGIEM - to drugie słowo zostało wypowiedziane wyraźnie słyszalnymi wielkimi literami. - Dokładniej rzecz ujmując, jestem bogiem bogów. - Bogiem bogów? - zdziwił się Brian. - Co w tym dziwnego? Oni też muszą w kogoś wierzyć, inaczej ich egzystencja nie miałaby sensu, prawda? - Prawda... - zgodził się chłopiec, choć wcale nie był co do tego przekonany. - W takim razie ty też powinieneś w kogoś wierzyć. - Owszem, wierzę. Podobnie jak istoty z twojego świata, jestem politeistą. - Aha... Ale nasi bogowie wierzą tylko w ciebie? - O tak, uważają, że niemożliwym jest istnienie kilku bogów naraz, bo z powodu ich kłótni świat by się rozpadł. - Ale przecież ich jest kilkudziesięciu, a mój świat jak istniał, tak istnieje. - Owszem, ale oni twierdzą, że to dzięki temu, że są bogami najlepszymi z możliwych i że inni bogowie nie byliby tak zgodni, jak oni. Poza tym, kiedy im się coś wymknie spod kontroli, to zawsze mogą powiedzieć, że to przez to, że jest ich za dużo i to nie ich wina. Ta wypowiedź nieco przekroczyła możliwości percepcji chłopca, więc postanowił zmienić temat. - Gdzie jestem? - W zaświatach bogów. - To znaczy, że umarłem? - Nie,…