Biografia · 4 min czytania
Wyczytane z gwiazd
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
WYCZYTANE Z GWIAZD
21.09.1985 r.
Szli trzymając się za ręce. Wieczór zaczął władać światem, latarnie świeciły rzucając mdłe blaski, a szaruga jesiennego dnia potęgowała jeszcze bardziej ponure uczucie. Tuż za zakrętem ona puściła lekko jego dłoń. Wiedział, że kiedyś to nastąpi i chciał odwlec tę chwilę jak najdłużej, lecz czuł iż to bez sensu. Ten trójkąt musiał się kiedyś rozwiązać, a jednak nie chciał, aby to właśnie on miał być poszkodowanym. „ Trudno, wybrała tamtego”- pomyślał. Cały czas się zastanawiał, czy zawsze tak musi być, czy nigdy uczucie nie zwycięży nad żądzą. Nie, to złe określenie. Nie żądzą- raczej ciekawością. Może rzeczywiście tamten jest lepszy i może ona go naprawdę kocha? „ A ja?”- Zadał sobie pytanie. Odstawia się go jak zużytą zabawkę. Jak coś, co jest już niepotrzebne. Usiadła na ławce. On stanął przy drzewie. Nie usiadł obok niej, nie dlatego, że się nią brzydził. Nie można równocześnie kogoś kochać i nim się brzydzić. Zrobił to z rozsądku. Po co miał odczuć jej niechęć, zimne spojrzenia, nic nie znaczące słowa i dotyk jej rąk. Szanował ją resztką rozpaczy za to, że nie postąpiła z nim jak to robią inne dziewczęta. Nie odrzuciła go brutalnie, robiła to delikatnie, stopniowo; a co ważniejsze dała mu prawo wyboru. Czekała na jego decyzję. Choć przecież w sumie nie miało to żadnego znaczenia. Efekt był taki sam. A jego decyzja i tak miała dla niego większe znaczenie niż dla niej. Jedyne za co mógł być wdzięczny, to za czas jaki mu dała do namysłu, za czas jaki miał, by się pogodzić z nieuchronnym. Sam już nie wiedział jaki sposób lepszy. Mimo całej perfidii jej postępowania, nie chciał jej tracić, ale też nie chciał psuć jej szczęścia i radości, zawadzając swoją osobą. Jeszcze się wewnętrznie opierał, ale…