Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Wykopaliska

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Meżczyźni kopali zajadle, naglił ich zarówno czas jak i pogoda. Poranek był chłodny, dżdżysty, a sama praca wymagała możliwie jak najsuchszych warunków. Ponaglając się nawzajem, przeklinając pogodę, zimno i ciężką robotę- w końcu udało się dwójce do czegoś dokopać. Szybko, żeby nic nie zamokło, przenieśli znalezisko do specjalnego hermetycznego pojemnika i wsadzili je do samochodu. Chwilę pokrzątali się obok dołu, sprawdzili czy nie zostawili żadnego narzędzia czy niczego innego ważnego, rozrzucili puszki po napojach i wsiedli szybko do samochodu. Gonił ich czas.

-Mówiłem Ci stary, trzeba było przyjechać wczoraj i zacząć kopać jak najszybciej. -Mówiłeś, mówiłeś, a jak wiesz doskonale, mój stary przyjacielu, nie mogłem wczoraj wyrwać się ze szpitala. Mała znów dostała ataku i nie mogłem jej samej zostawić.

Niuman uderzył we wrażliwą struną Ziutka, wywołując u niego poczucie winy. Fakt stanowi że córka Niumana jest poważnie chora na jakąś dziwną chorobę neurologiczną.

-Rozumiem, ale sam wiesz że praca musi zostać wykonana, a to czy Twoja córka będzie leczona, czy też nie, zależy właśnie od tego czy dostarczymy przesyłkę na miejsce i szef nam zapłaci. Wątpię żeby chciał dalej pokrywać koszty leczenia małej, kiedy to czego od nas wymaga nie zostało, że tak to ujmę, zrealizowane.

Jechali szybko, jak by ich diabły ścigały. A może faktycznie goniły? Ziutek nie wiedział. Co chwilę rzucał okiem na lusterka, sprawdzając czy nikt ich nie goni. Podróżowali szybko, w pełnym pędzie mijali kolejne wsie, kolejne zabudowania, kolejne domy.

Wszystko skąpane w ciemnych, ołowianych kulach wody, cholera kiedy to się skończy... Mam już dosyć. Jeszcze tylko trzy przesyłki i koniec. Zabieram małą i wyjeżdżam do żony, to się musi skończyć! Podobnymi myślami Niuman zadręczał się każdego dnia, od kiedy przyjechał do Polski. Tam skąd pochodził, południowych Włoch, nie było takiej pogody, nie było takiej apatii w powietrzu. Cholera Tutaj wszystko zdaje się krzyczeć, błagać o cząstkę energii, a My ją wieziemy...

-Niuman! Pobudka! Dojechaliśmy.

Samochód z chrzęstem zatrzymał się na podjeździe małego, jednorodzinnego domku wybudowanego pod lasem. Drzewa były nagie, widomy znak że trwa kalendarzowa zima, gałęzie lśniły od deszczu, kora,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wykopaliska — czytnik · opowiadania