Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 6 min czytania

Wyrżnięta miłość

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Filip i Hubert siedzieli w małej, studenckiej knajpce, gdzieś na obrzeżach miasteczka akademickiego. Ostry dym papierosów i swąd zaschniętego na wydrapanych stołach piwska wrzynał się w nozdrza, wzmacniając stan odurzenia. Filip był typem niepokornego rockmena, któremu podły los kazał urodzić się o czterdzieści lat za późno i o kilka tysięcy kilometrów za daleko. Lubował się w podkreślaniu tej dziejowej niesprawiedliwości jaka go spotkała. Mimo rockowego sposobu bycia i dbałości o stylistykę, nie śmierdział jak GG Allin i nawet przestrzegał zasad higieny. Ponadto studiował zarządzanie na UMCSie i uwielbiał rwać laski. Hubert był typem przygłaskanego chłopca, gdzieś z podkarpackiej prowincji. Los rzucił go nagle na głębokie wody studiów w dużym mieście. Na początku nie bardzo umiał się z tym faktem oswoić. Dwa lata praktyki zrobiły jednak swoje i chłopak nabrał ogłady w arkanach studenckiego życia. A to wcale nie było łatwe. Mimo dużej różnicy kulturowej, dwaj studenci znaleźli od początku wspólny język i skumplowali się.

- Kurwa…- Rozpoczął intelektualnie Filip, po dłużej chwili milczenia nad piwem. – Nie bzykałem od trzech dni…Czuje że moje jaja stają się tak ciężkie, że niedługo sięgną kolan.- Hubert spojrzał na niego z niepewnym wyrazem twarzy.

- Tak… studencki styl życia… picie, bzykanie, zaliczanie…

- Bzykanie, zaliczanie… powtarzasz się…- Wyszeptał Filip patrząc drugiemu w oczy i kretyńsko mrużąc oczy. Hubert nie odpowiedział nic. Wykrzywił ustaw w sarkastycznym uśmiechu, mówiącym „twój dowcip jest do dupy”.

- No dobra stary- Westchnął Filip.- Nie po to tu przyszliśmy, żeby żartować. Chciałeś pogadać. Zamieniam się w słuch.

Nastał moment ciszy. Hubert zbyt długo znał Filipa, żeby pozwolić sobie na dalsze kluczenie wokół tematu. Wiedział, że groziło to werbalną masakrą za jego brak bezpośredniości. W jakiś sposób imponowało to Hubertowi. Mimo iż styl bycia Filipa przysparzał mu wielu kłopotów i nie zawsze do końca przyjemnych przygód, było w nim coś do głębi szczerego… nieuznającego kompromisów. Hubert w jakiś sposób bardzo za tym tęsknił i mimo szczerej przyjaźni zazdrościł mu takiego podejścia do życia.

Hubert westchnął ciężko. - Dobra… więc tak. Poznałem laskę… Na imprezie u Tośki w akademiku. Na razie nic poważnego. Na imprezie trochę ją obejmowałem, dała mi się pocałować. Nie… bez języczka… Potem smsy... Na razie jest ok. Umówiłem się z nią na środę. Ale totalnie nie wiem jak to rozegrać… Dalej ciężko mi się pozbierać po Paulinie… Co mi radzisz?

- Aha… Dobry chłopczyk… - Filip triumfalnie zadarł podbródek kiwając głową.- Wiedziałeś do kogo się zwrócić o pomoc…- Hubert przewrócił oczami i westchnął, dając wyraz dezaprobaty mentalnej masturbacji kolegi.

- Tak więc… Nie bzyknąłeś jej jeszcze?

- Co? – Hubert zrobił ogromne oczy, szybko się jednak opamiętał przyjmując pokerową…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wyrżnięta miłość — czytnik · opowiadania