Wyrżnięta miłość
Studenckie życie, rżnięcie i zaliczanie. Jakie są realia i jak się mają do stereotypów? Niepokorna historia... Jak się spodoba, będzie kontynuacja:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Filip i Hubert siedzieli w małej, studenckiej knajpce, gdzieś na obrzeżach miasteczka akademickiego. Ostry dym papierosów i swąd zaschniętego na wydrapanych stołach piwska wrzynał się w nozdrza, wzmacniając stan odurzenia. Filip był typem niepokornego rockmena, któremu podły los kazał urodzić się o czterdzieści lat za późno i o kilka tysięcy kilometrów za daleko. Lubował się w podkreślaniu tej dziejowej niesprawiedliwości jaka go spotkała. Mimo rockowego sposobu bycia i dbałości o stylistykę, nie śmierdział jak GG Allin i nawet przestrzegał zasad higieny. Ponadto studiował zarządzanie na UMCSie i uwielbiał rwać laski. Hubert był typem przygłaskanego chłopca, gdzieś z podkarpackiej prowincji. Los rzucił go nagle na głębokie wody studiów w dużym mieście. Na początku nie bardzo umiał się z tym faktem oswoić. Dwa lata praktyki zrobiły jednak swoje i chłopak nabrał ogłady w arkanach studenckiego życia. A to wcale nie było łatwe. Mimo dużej różnicy kulturowej, dwaj studenci znaleźli od początku wspólny język i skumplowali się.
- Kurwa…- Rozpoczął intelektualnie Filip, po dłużej chwili milczenia nad piwem. – Nie bzykałem od trzech dni…Czuje że moje jaja stają się tak ciężkie, że niedługo sięgną kolan.- Hubert spojrzał na niego z niepewnym wyrazem twarzy.
- Tak… studencki styl życia… picie, bzykanie, zaliczanie…
- Bzykanie, zaliczanie… powtarzasz się…- Wyszeptał Filip patrząc drugiemu w oczy i kretyńsko mrużąc oczy. Hubert nie odpowiedział nic. Wykrzywił ustaw w sarkastycznym uśmiechu, mówiącym „twój dowcip jest do dupy”.
- No dobra stary- Westchnął Filip.- Nie po to tu przyszliśmy, żeby żartować. Chciałeś pogadać. Zamieniam się w słuch.
Nastał moment ciszy. Hubert zbyt długo znał Filipa, żeby pozwolić sobie na dalsze kluczenie wokół tematu. Wiedział, że groziło to werbalną masakrą za jego brak bezpośredniości. W jakiś sposób imponowało to Hubertowi. Mimo iż styl bycia Filipa przysparzał mu wielu kłopotów i nie zawsze do końca przyjemnych przygód, było w nim coś do głębi szczerego… nieuznającego kompromisów. Hubert w jakiś sposób bardzo za tym tęsknił i mimo szczerej przyjaźni zazdrościł mu takiego podejścia do życia.
Hubert westchnął ciężko. - Dobra… więc tak. Poznałem laskę… Na imprezie u Tośki w akademiku. Na razie nic poważnego. Na imprezie trochę ją obejmowałem, dała mi się pocałować. Nie… bez języczka… Potem smsy... Na razie jest ok. Umówiłem się z nią na środę. Ale totalnie nie wiem jak to rozegrać… Dalej ciężko mi się pozbierać po Paulinie… Co mi radzisz?
- Aha… Dobry chłopczyk… - Filip triumfalnie zadarł podbródek kiwając głową.- Wiedziałeś do kogo się zwrócić o pomoc…- Hubert przewrócił oczami i westchnął, dając wyraz dezaprobaty mentalnej masturbacji kolegi.
- Tak więc… Nie bzyknąłeś jej jeszcze?
- Co? – Hubert zrobił ogromne oczy, szybko się jednak opamiętał przyjmując pokerową…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil QBA
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…