Inne · 2 min czytania
Wyskoczyłem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wyskoczyłem, bo zdawało mi się, że wołają. Nigdy nie ufałem ich wołaniu, lecz zawsze pełen zaufania do zdawało musiałem wyskoczyć, toteż wyskoczyłem i od razu, w slipach nocnych, zbiegłem na dół, drzwi otwarłem i zderzyłem się z ciszą. No tak, zawsze przestają, kiedy dobiegam do drzwi. Krzyczą jedynie, gdy jestem wewnątrz. Ja na zewnątrz, to brak krzyku.
Wracając zaglądam do lodówki. Kawałek kabanosa i kromka chleba. Wiem, że tak niezdrowo, ale mam gdzieś niezdrowo. W poirytowaniu, w niecierpliwości człowiek chce swojego kabanosa z chlebem. Więc jem, kurwa, jem i nic wam do tego!
Mieląc w ustach chleb z kabanosem wchodzę po schodach, jak zwykle potykając się na ostatnim. Soczyście klnę opluwając mieloną mieszanką ścianę, której chwytam się w bólu ogromnym, bo przecież nie muszę tłumaczyć, jak bardzo boli ten mały palec u nogi.
Śnię już po kilku sekundach od położenia głowy na poduszce. Twarz się uspokaja, usta…