Inne · 5 min czytania
Wyznanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mój wzrok cichutko otulił Twoje kontury zatopione w półmroku pustej sypialni.. Jedyne światło, jakie szwendało się między nami a tymi czterema ścianami pochodziło od, gorączkowo pochłaniających gram za gramem tlenu, świec. Zajęte tym zdawały się nie interesować niczym innym. Nawet okna wolały spoglądać na zimowy pejzaż zasypanego śniegiem parkingu pełnego samochodów, czując ze nie wypada nam przeszkadzać w takiej chwili... Tysiące myśli potykając się o wszędobylskie światło docierało do mojej głowy... co dziwne tylko po to żeby zaraz z niej zniknąć i ruszyć dalej. Cisza, która posiadała miażdżącą przewagę nad nami wszystkimi była tak przeraźliwie głośna, że mało nie pękły mi przez nią bębenki uszne. Ale trwało to tylko sekundę... Chwilę później był już strach.... Nie wiem jak wszedł... wszystkie okna i drzwi były mocno i szczelnie zamknięte. Ale on zawsze i wszędzie się zjawia - taki już jest.... Zresztą to wtedy nie było ważne, liczyło się tylko to, że to on teraz wprowadził w moim wykończonym tymi ostatnimi sekundami organizmie tyranie. Kompletnie sparaliżowany wpuszczałem tylko i wypuszczałem kolejne dziesiątki zbłąkanych myśli. Nie pamiętam, żebym nawet oddychał, chyba przestałem na parę minut... zapomniałem. Dlaczego stałaś do mnie tyłem? Bałem się Twojego wzroku... jak nigdy... nie wiem czemu... może dlatego, że nie wiedziałem gdzie się podział? I kolejna gromada myśli pomknęła w swoją stronę. Jeden Czas głupi przystanął z boku i wpatrywał się we mnie... Akurat wtedy... wtedy, kiedy tak strasznie potrzebowałem jego szaleńczego biegu, on się zainteresował moją osobą? O ironio! Wszystko stanęło, świat przestał się kręcić. I wszystko tylko i wyłącznie przeze mnie... Ale kiedy cały świat znieruchomiał, Ty jak zwykle chciałaś się zbuntować. Podeszłaś wolno do lustra stojącego koło starej szafy, delikatnie popychając rzeczywistość i łagodnie skłaniając ją do ponownego ruszenia się z miejsca. Twoje odbicie spojrzało na mnie przyjaźnie. Jak wybuch zniszczyło wszystko tak misternie budowane wokół nas... cisza, strach, pustka. Zwykły dzień! Zrobiłem krok w Twoją stronę. Nie, to zdecydowanie nie jest zwykły dzień... Kolejna fala przerażenia mało nie zwaliła mnie z nóg. Ale za to…