Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 3 min czytania

Yam [ai:am] na YOD [ai:ou:di]

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czerwone słońce nieubłaganie zachodziło. Ogromne czerwone słońce. I kryło się poza linią horyzontu tak, że miała wrażenie, że wjedzie w tę rozbuchaną kulę, gdyby tylko dodała więcej gazu, ale tymczasem samochód utknął na światłach i jedyne, co pozostało to wpatrywać się w wielkie Yam. Drugie słońce na Yod - planecie, którą ludzie skolonizowali przed setkami lat. W zasadzie to wiele się tu nie zmieniło. Ta sama, ziemska pogoń za pieniądzem. Yod w odróżnieniu od innych planet okazała się być życiodajna przez niebieską ciecz - wodę. Yod jest jak dalmatyńczyk - nakrapiana wyspami pływającymi po oceanie. Rozdzielanie ziem przebiegało pokojowo dawno temu, kiedy pionierzy przylecieli w kosmicznych kapsułach i wciąż odkrywano kolejne, dziewicze wyspy. Marta nacisnęła sprzęgło i samochód lekko pojechał. Mimo pory przypominającej gorące ziemskie lato, pod wieczór zrobiło się nieco chłodniej. Pierwsze słońce wcześniej zaszło, po przeciwnej stronie Yam. To akurat nie miało nawet imienia. Po prostu:"pierwsze słońce", albo "słońce". Zwykłe, pospolite i uparcie żółte. Codziennie ogrzewało planetę, posiadało własne, czarne plamy i dawało biopaliwo. Nikt się nim za bardzo nie przejmował - to Yam od wieków czczono. Przed jego zachodem wszyscy musieli wrócić do domów. Bez wyjątków. Pozostawanie na zewnątrz groziło nieodracalnymi konsekwencjami. Należało wejść do domu, zamknąć okna, zasunąć…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Yam [ai:am] na YOD [ai:ou:di] — czytnik · opowiadania