Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Z łbem słonecznika za pan brat...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mam mały domek. W oknie jest duży łeb słonecznika, ściany lśnią słoneczną żółcią i orzechowym brązem. Nie mam ogrodu. To znaczy mam, ale to las. Nieumiarkowany, nieregularny, nieokrzesany, dziki. Ale mnie się podoba. Wchodzę tam i kłuję się pokrzywami i kaleczę się o wystające gałęzie krzewów, ale sprawia mi to przyjemność. Kocham to, galopuję w przestworzach swojego ogrodu, a potem wracam do uporządkowanego domku, gdzie słonecznik wita się z orzechem i chlebak z piecem kaflowym. Robię herbatę, pamiętasz, mam taki stary czajnik i dwa wyszczerbione kubki. Pachnie u mnie wanilią i miodem. Mam z nim dużo pracy, pomagasz mi, nawet nie wiesz jaka jestem Ci wdzięczna, to takie wspaniałe, mieć kogoś kto ci poukłada płyty. Kocham mój dom, praktycznie z niego nie wychodzę, a jak już wychodzę to koduję w sobie jego zapach. Kocham ten zapach. Kocham mój dom... Ostatnio tez byłeś, pomogłeś zetrzeć kurze. Opowiadałam Ci o tym co odkryłeś o czarno białych fotografiach i przestarzałych figurkach. I wtedy powiedziałeś, że ktoś ma ładniejszy ogródek, że pielisz mu grządki i, że to takie piękne: siedzieć w grudkach ziemi i patrzeć jak dojrzewają i umierają kwiaty. Mówiłeś z takim przejęciem, oczy Ci się świeciły. -Ogród to najwspanialsza rzecz na świecie, człowiek zawsze powraca na ogrody- dodawałeś z zapałem i uśmiechałeś się do słonecznika w moim oknie. Nagle las zaczął mnie przerażać, mały domek stał się obcy,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%