Fantasy · 6 min czytania
Z pamiętnika Sheiny... (11)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Z pamiętnika Sheiny... (11)
Ożywieniec... (piąty miesiąc, trzeci tydzień, drugi dzień)
Im dalej tym gorzej. Coraz więcej spalonej ziemi. Coraz częściej widać spalone domy. Zdecydowanie zbliżamy się do jakieś większej miejscowości. Alin już dawno przestała się rozglądać. W tej chwili wpatruje się mi w plecy. Wszystko, tylko by nie rozglądać się na boki. Nie zawszę się jej to udaje. Wtedy można usłyszeć krótką modlitwę do Stworzycielki o ochronę. Ciekawe jest to, że ani razu nie znaleźliśmy żadnego ciała. Przeszukałam niemal każdy napotkany budynek i nic. Teraz dałam sobie z tym spokój – wszystko wygląda tak samo. Alin spytała się mnie dlaczego nie opuścimy tego obszaru – ona tutaj nowego domu nie znajdzie. Nie znam odpowiedzi. Mam wrażenie, że muszę tu być. Niebo się zasnuło i rozpoczęła się burza, zapowiedziana przeze mnie jakieś pół dnia wcześniej. Schroniłyśmy się w jednym z tych osmalonych i opuszczonych domów. Alin stanowczo próbowała mnie od tego odwieść, ale w okolicy nic lepszego nie było. Mi też się nie uśmiecha tam nocować. To był jeden z lepiej zachowanych domów. Okopcony tylko na zewnątrz, w środku praktycznie nic nie zniszczone. Panował tylko bałagan. Wyglądało to tak, jakby ktoś w pośpiechu czegoś szukał, albo się pakował. Burza na dobre rozszalała się nad nami. Nie słyszeliśmy swoich myśli. Tym razem postanowiłam, że nie będziemy trzymać warty. W końcu kto podczas burzy miałby zaglądać do opuszczonego domu? To była jedna z najgłupszych z moich decyzji... Noc... Cały czas padało. Nie padało – lało. Nie pamiętam co mnie obudziło. Jak tylko wróciła do mnie świadomość zamarłam w bezruchu... Dwa czerwono płonące ślepia nieruchomo wpatrywały się we mnie. Były niecałe dwa metry od Alin. Po karku przeszedł mi ten swoisty dreszcz. Nie rozpoznałam go. Nie wiedziałam wtedy przed czym mnie ostrzega. Z gardła tego czegoś wydobył się bulgot. - S-t-r-a-ż-n-i-c-z-k-a... Pod ręką miałam tylko nóż... Nie było sensu udawać, że śpię... Zerwałam się na równe nogi. - A ty, do cholery, kim jesteś?? Pusty śmiech... - M-a-s-z z-a-m-i-a-r T-Y-M z-e m-n-ą w-a-l-c-z-y-ć?? N-i-e u-w-a-ż-a-ł-a-ś... n-i-e u-w-a-ż-a-ł-a-ś... N-i-e p-o-w-i-n-n-a-ś u-c-i-e-k-a-ć z M-i-a-s-t-a W-y-k-u-t-e-g-o... n-i-e p-o-w-i-n-n-a-ś... n-i-e p-o-w-i-n-n-a-ś... Strach. Paniczny strach. Natłok myśli. On wie!! Stwór wyszedł z cienia. To nie przypominało niczego, co bym do tej pory widziała... Twarz kobiety. Potężne cielsko, wysokie na dwa metry. Wyposażone w sześć par odnóg, każda trzymająca miecz. Zamiast nóg ogon, przypominający ogona węża. Naga... Mityczny…