Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Z pamiętnika Sheiny (60)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Znów w drodze” „Zaglądając na karty mojego pamiętnika łatwo stwierdzić, ze dawno tu nie zaglądałam. Wiele było ku temu powodów. Jednym z nich, i chyba najważniejszym był sam Shae. Szczerze się przyznam nie pamiętam kilku czy kilkunastu nawet kolejnych dni po naszej ostatniej rozmowie. Pamiętam za to, jak się czułam. Próbowałam sobie z całych sił wmówić, żeby się nie przejmować, że wszystko będzie dobrze, tak jak dawniej. Ale taka próba oszukiwania siebie nie dała żadnego rezultatu. Miejsce, w którym mieszkał Shae omijałam z daleka, a jak już musiałam tamtędy przechodzić to z całych sił starałam się nie patrzeć na okna jego kwatery. Bałam się, że może w każdej chwili wyjść, że mogę na niego w każdej chwili wpaść. Wszystko to pomimo tego, że wiedziałam, że on nadal nie był w pełni zdrów i nie mógł opuszczać swojego pokoju. Jednak ta moja dziwna obsesja, ta mania prześladowcza stawała się z każdym dniem coraz silniejsza. Histerycznie bałam się kolejnego naszego spotkania. Nie mogę powiedzieć, że teraz jest wiele lepiej, ale w ten czas widziałam tylko jedno sensowne rozwiązanie. Ucieczka. Doskonale sobie zdaję tym razem sprawę z tego, że i tak naprawdę nigdzie i przed nikim nie ucieknę. Ale ja po prostu potrzebuje więcej czasu aby nabrać dystansu do niego. Do siebie. Do wszystkiego. Tylko troszkę więcej czasu… Opuściłam Obóz Walczących, udając się do Nanaderk’hen, w którym nie zabawiłam długo. Odwiedziłam Selenę i Alin. Pomimo tego, że nie przepadam za Władającą mogę z cała odpowiedzialnością stwierdzić, że postępy Alin w opanowywaniu swojego Daru są imponujące. Cieszę się, że dziewczyna znalazła w końcu swój własny kąt na świecie i że jest po prostu szczęśliwa. Z tego, co mi zdążyła powiedzieć wynika, że obie zostają w mieście na dłuższy czas. Alin jest nadal oczarowana miejscem, a Selena ma święty spokój. Najwyraźniej miała dość tułania się po świecie. Pożegnałam się z Alin i Seleną i ruszyłam prosto przed siebie. Wszystko zadziwiająco łatwo i bez problemów. Jedynie Władająca była podejrzliwa, ale nie na tyle, żeby cokolwiek zrobić. Prawdę mówiąc mam wrażenie, że od opuszczenia Nanaderk’hen mam przysłowiowy „ogon”. Właściwie to jestem tego pewna. Ktoś za mną podąża. Shae jeszcze nie wyzdrowiał, więc z pewnością jest to Riviln. Z jednej strony irytuje mnie to, że „dali” mi uciec. Ale równocześnie czuję się bezpieczniej, wiedząc, że ktoś nade mną czuwa. Zabawne jest to, że mam wyrzuty sumienia. Coraz częściej nie dają mi spokoju. „Zostawiłaś go półżywego” i „Nie dotrzymałaś danego słowa…” Prawda, obiecałam Rivilnowi, że już nie ucieknę. Mam nadzieję, że mnie zrozumie. Rozmawiałam z nim następnego dnia po mojej... konwersacji z Shae. Zapewniał mnie, że nic nikomu nie powiedział, a ja mu wierze. Sama się zdradziłam. Nawet nie jestem do końca pewna czym. Choć na pewno pocałunek tam, w lesie, kiedy myślałam, że jest nieprzytomny, był jedną z tych rzeczy. Kiepska ze mnie aktorka. Mogę winić jedynie siebie… Co ciekawsze, już za nim tęsknie. Nie ma dnia, żebym i nim nie myślała. Mam nadzieję, że jego plecy wygoiły się dobrze i że wszystko jest w porządku. I… że jest gdzieś tam i depcze mi po piętach… Nie ma dla…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%