Fantasy · 3 min czytania
Z piekła do diabelskich czeluści
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
A coś mi mówiło żebym tu nie właził. Nie wiem jak to się dzieje, ale każdy mój wybór jest zły. Nawet, jeśli postanowię działać wbrew sobie i memu myśleniu to zawsze spotykają mnie kłopoty. Tak jak teraz. Starszy ze zbójów znów sprzedał mi kopniaka. Temu cholernemu sadyście musiało to sprawiać przyjemność, bo nie sądzę, aby robił to tylko dla zniechęcenia mnie do ucieczki. Ten drań musiał myśleć, że sam widok broni ostudził moje zapędy. Kopnął mnie jeszcze raz, tym razem pod żebra i wrócił do swoich towarzyszy. Sznur, który krępował moje ręce był dosyć solidny. Nie było mowy o przetarciu go. Trzeba się było uciec do podstępu. - Panie zbóju, pozwoli pan na chwilę? Podszedł do mnie niezbyt się śpiesząc ten z brodą. - Czego chciał? - No bo tego... Ja pilnie za potrzebą muszę... - A lejże ty w gacie i nie zawracaj zadu. Niech no ja spotkam kiedy jednego z autorów tych modnych ostatnio książek przygodowych. Odechce mu się wypisywania niesprawdzonych pomysłów na oszukanie porywacza. Plan numer jeden trzeba przekreślić grubą atramentową kreską. Na tym planie niestety moje koncepcje dotyczące ucieczki się kończyły. Kolejna okazja nadarzyła się sama. Zbójnicy wstali od stołu stękając i zabierając ze sobą swoje graty. Tak , tak na pewno o mnie zapomnieli. Odejdą teraz zapomniani a mnie jutro znajdzie tu jakiś myśliwy. Ciężki zbójnicki but pozbawił mnie tej nadzieji. Brodaty podniósł mnie z klęczek i pchnął ku…