Inne · 4 min czytania
Za każdym razem, gdy mówimy żegnaj
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Niewiarygodne jak szybko i nieświadomie można wpaść po same uszy. Zakochać się. Czekał przy jednym z moich ulubionych stoisk na pchlim targu. Starszy mężczyzna średniego wzrostu. Ubrany był na czarno i tylko białe paski na jego krawacie miały szansę rozjaśnić całą postać. W dłoni trzymał papierosa. Nigdy nie miałam słabości do osób z nałogami, ale on oczarował mnie od razu. Podeszłam do stoiska i przyglądałam mu się jakiś czas. - Spodobał się pani mój Baker? Oddam po zaniżonej cenie! Oczywiście zdawałam sobie sprawę z kłamstwa sprzedawcy, ale nie mogłam się oprzeć! Zapłaciłam i pod rękę z czarno ubranym mężczyzną poszłam do domu. W moich czterech ścianach kopniakiem pozbyłam się butów i obrałam kurs na mistyfikację biblioteki, która mieściła się w największym pokoju. Usadowiłam się na dywanie obok gramofonu – jedynej pamiątki, jaką miałam po ojcu. Od ucieczki z domu nie używałam go ani razu. Nie miałam żadnej swojej płyty, a rodzice nie podarowali mi nic ze swojej kolekcji. W ten sposób zostałam bez muzyki. Siedziałam po turecku i patrzyłam przemiennie na Chet’a i odtwarzacz. Opakowanie płyty nie było w najgorszej kondycji, ale rogi były lekko pozaginane, jeden wręcz nadgryziony, tył mocno przetarty. Całość intensywnie pachniała kurzem. Dopiero teraz spojrzałam na tytuł – „Let’s Get Lost”. Przeszył mnie lekki dreszcz, byłam coraz bardziej ciekawa, ale zmusiłam się do opanowania. Delikatnie wyjęłam płytę z koperty, przypominając sobie, że kupując nie sprawdziłam jej stanu, co było kompletną głupotą z mojej strony. Z ulgą stwierdziłam, że poza kilkoma ryskami jest w całkiem dobrym stanie. Włączyłam gramofon, położyłam się na dywanie i czekałam. Po pokoju rozlały się dźwięki pianina przeplatane pulsującym basem, zaraz potem Chet zamruczał Deep is the midnight sea, warm is the fragrant night, sweet are you lips to me, soft as the moon and sand. No i został ze mną na dłużej.
***
Szybko stałam się znawczynią muzyki…