Za każdym razem, gdy mówimy żegnaj
Opowieść niełatwego pożegnania
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Niewiarygodne jak szybko i nieświadomie można wpaść po same uszy. Zakochać się. Czekał przy jednym z moich ulubionych stoisk na pchlim targu. Starszy mężczyzna średniego wzrostu. Ubrany był na czarno i tylko białe paski na jego krawacie miały szansę rozjaśnić całą postać. W dłoni trzymał papierosa. Nigdy nie miałam słabości do osób z nałogami, ale on oczarował mnie od razu. Podeszłam do stoiska i przyglądałam mu się jakiś czas. - Spodobał się pani mój Baker? Oddam po zaniżonej cenie! Oczywiście zdawałam sobie sprawę z kłamstwa sprzedawcy, ale nie mogłam się oprzeć! Zapłaciłam i pod rękę z czarno ubranym mężczyzną poszłam do domu. W moich czterech ścianach kopniakiem pozbyłam się butów i obrałam kurs na mistyfikację biblioteki, która mieściła się w największym pokoju. Usadowiłam się na dywanie obok gramofonu – jedynej pamiątki, jaką miałam po ojcu. Od ucieczki z domu nie używałam go ani razu. Nie miałam żadnej swojej płyty, a rodzice nie podarowali mi nic ze swojej kolekcji. W ten sposób zostałam bez muzyki. Siedziałam po turecku i patrzyłam przemiennie na Chet’a i odtwarzacz. Opakowanie płyty nie było w najgorszej kondycji, ale rogi były lekko pozaginane, jeden wręcz nadgryziony, tył mocno przetarty. Całość intensywnie pachniała kurzem. Dopiero teraz spojrzałam na tytuł – „Let’s Get Lost”. Przeszył mnie lekki dreszcz, byłam coraz bardziej ciekawa, ale zmusiłam się do opanowania. Delikatnie wyjęłam płytę z koperty, przypominając sobie, że kupując nie sprawdziłam jej stanu, co było kompletną głupotą z mojej strony. Z ulgą stwierdziłam, że poza kilkoma ryskami jest w całkiem dobrym stanie. Włączyłam gramofon, położyłam się na dywanie i czekałam. Po pokoju rozlały się dźwięki pianina przeplatane pulsującym basem, zaraz potem Chet zamruczał Deep is the midnight sea, warm is the fragrant night, sweet are you lips to me, soft as the moon and sand. No i został ze mną na dłużej.
***
Szybko stałam się znawczynią muzyki…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Galiszewska
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…