Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 4 min czytania

"Zabierz mnie stąd..."

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zawsze tak pięknie się uśmiechała. Jej oczy błyszczały radością, a na policzkach pojawiały się urocze dołeczki. Wyglądała jakby śmiała się nie samymi ustami, a każdą, najmniejszą częścią swojego ciała. Tym mnie urzekła. Później, gdy poznaliśmy się trochę bliżej… gdy zaczęliśmy ze sobą być, zaczynałem dostrzegać, że ten uśmiech był tylko przykrywką. Kamuflażem, przed jej prawdziwym nastrojem. Byłem pierwszym, który pokochał ją tak mocno. Pierwszym, który oszalał na punkcie tej niesamowitej istoty. Ona darzyła mnie uczuciem podobnym do mojego. Także byłą pierwszą. Moją pierwszą, prawdziwą miłością. Dopiero dziś widzę, że już na początku wysyłała mi słabe sygnały. Mimo, że słabe, powinienem był na nie zareagować. Nie lubiła mówić o swoim domu. Wręcz unikała tego tematu na wszelkie możliwe sposoby. Zawsze, gdy zbliżaliśmy naszą rozmowę w jego stronę zaczynała wykonywać zręczne manewry, tak aby go wyminąć. Działo się z nią coś dziwnego. Coś, w czym sam się gubiłem. Gdy byliśmy ze znajomymi ona lśniła niczym najjaśniejsza gwiazda na niebie. Była duszą towarzystwa. Każdego znała, a nawet jeśli nie, to nie było dla niej problemem pożartować z obcą osobą. Wtedy najczęściej widywałem jej przepiękny uśmiech. Dostrzegałem blask, jaki roztaczała wokół siebie. Była to jakby aura, która dawała mi ukojenie. Wtedy czułem, że żyję dla niej, a ona dla mnie. Że jej nic nie jest i cieszy się życiem. Jednak to szybko mijało. Gdy tylko zostawaliśmy sami, jakby gasły światła reflektorów. Zdarzało mi się to porównywać z teatrem. Sztuka się skończyła, a aktorzy zaczynali być sobą. Wtedy rzadko się uśmiechała. Starałem się zrobi wszystko, aby choć na jedną chwilę przywołać te prześliczne dołeczki. Gdy pierwszy raz poprosiła, abym ją zabrał gdzieś daleko uznałem to za żart. Takie… młodzieńcze marzenia o wolności, swobodzie… nie wziąłem tego na serio, a i ona wypowiedziała to tonem niefrasobliwym, jakby nie miało to dla niej najmniejszego znaczenia. Już wtedy mogłem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%