Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 6 min czytania

Zabijając ból

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Świdrujący ból głowy przywraca mnie do przytomności. Który to już z kolei dzień upiłem się do nieprzytomności? Będzie miesiąc. Ból… czuje ból… ten fizyczny. Wszystkie kości promieniują pulsującym bólem. Boli, bo pije. Pije, żeby nie bolało. Żeby nie bolało nie fizycznie, ale… duchowo? Ból duszy. Tak. Można to chyba tak nazwać. Leniwie unoszę się do pozycji siedzącej. W pokoju unosi się ohydny smród strawionego alkoholu. Otwieram okno, żeby go wywietrzyć. Kolejny dzień rozpoczyna się smrodem, bólem i natarczywym pragnieniem. Idę do łazienki, puszczam zimną wodę i z rozkoszą ją piję. Rozbieram się i wchodzę do kabiny prysznicowej. Lodowato zimna woda cudownie orzeźwia zbolałe i wysuszone ciało. Po powrocie do pokoju siadam przed komputerem i beznamiętnie przeglądam jakieś głupie strony internetowe, pogrążając się w apatii. Może by coś zjeść? Bez sensu. I tak bym zaraz wyrzygał. Ból głowy, mdłości, apatia. Syndrom dnia wczorajszego. Normalka. Zło. Świat jest go pełny. Ludzie są źli, życie jest złe, ja jestem zły. Jak żyć w takim świecie? Kiedyś byłem inny. Wesoły, towarzyski, pełen energii i ideałów. Teraz jestem smutnym i samotnym dwudziestoletnim staruszkiem, który ma dość marnej egzystencji, którą nazywamy życiem. A ideały? Ideały się sprzedały. Rozbiły się o twardą ścianę brutalności świata. Świata, w którym nie chcę i nie potrafię żyć. Rogucki śpiewał, że wie jak rade dać bez wiary. To może niech mi powie? Bo ja nie wiem. Jak żyć w świecie, którego nie jest się w stanie zaakceptować? Pogrążyć się w nałogach i żyć w nieprawdziwym stanie sztucznego szczęścia? Próbowałem. Nie byłem szczęśliwy. Ile to już nie biorę? Miesiąc? Tak. Przestałem brać i zacząłem pić. Ironia losu. Może poświęcić cały swój czas, energię, całe życie tej jedynej, kochanej? Też próbowałem. I co? I kurwa gówno. Odeszła. Czemu mi to zrobiła? Tak bardzo ją kocham. Tabletki. Zapomniałem wziąć tabletek. Kapsułka słynnego Prozacu trafia do mojego układu pokarmowego. Leki w połączeniu z takimi ilościami alkoholu za zdrowe dla mojego organizmu pewnie nie są, ale przynajmniej depresja mi minęła. Tak, wpadłem w depresje. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz, ale tak silnej depresji jeszcze nie miałem. Chciałem ze sobą skończyć. Prawię się udało. Prawie robi wielką różnice. Jaki sens ma życie bez Niej? Jebać to. Przyzwyczaiłem się, że wszyscy mnie zostawiają. Wszyscy odchodzą. Moim przeznaczeniem jest samotność. Trzeba się przyzwyczaić. Nie jest tak źle. Człowiek potrafi znieść naprawdę bardzo dużo. Pogrążony w apatii i smutnych rozmyślaniach przeżyłem kolejny dzień. Zbliża się wieczór. Nieuchronnie zbliża się TEN moment. W zakamarkach umysłu rozwija się ziarno niepokoju. Boli. Boli mnie dusza. Wiem jak leczyć ten ból. Leczyć na krótko i jednocześnie powoli się

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zabijając ból — czytnik · opowiadania