Thriller · 7 min czytania
Zabójcza miłość cz. III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czekałam na ławce.Julki nie było. Spóźnia się już 20 min. Pewnie nie przyjdzie, stwierdziła że szkoda czasu na taką nudziarę jak ja. Rozglądałam się- zdenerwowana tym czekaniem -po całym osiedlu. -Długo już czekasz? Podskoczyłam na ławce. Odwróciłam się i zobaczyłam Julkę. Stała z uśmiechem na twarzy i papierosem w ręce. Aż ciężko mi ją sobie wyobrazić bez tego papierosa. -Przestraszyłaś mnie! No już czekam z 20 min. Myślałam że nie przyjdziesz. - Czemu miałabym nie przyjść? Skoro się umówiłyśmy.- Puściła do mnie oko, wzięła mnie za rękę- Chodź! Pójdziemy na spacer. Poprowadziła mnie wzdłuż bloku. Przeszłyśmy przez obskurny plac zabaw. Do Julki podbiegł jakiś chłopak, może 13 letni. -Czarna! Daj no papierosa... -Osz Ty gówniarzu! - rozejrzała się nerwowo po osiedlu- Masz ale jak Cię matka przyłapie to Ci nogi z tyłka powyrywam! Chłopak uśmiechnął się, i powiedział coś w stylu: "Nie bój żaby, maleńka" co strasznie mnie rozśmieszyło. -Dlaczego dałaś mu papierosa? - zapytałam Julki kiedy zeszłyśmy z placu zabaw, widziałam że zmierzamy w stronę jakiejś łąki- Przecież to jeszcze dzieciak. -Dzieciak, ale pali nałogowo. Nie zdziwiłabym się gdyby urodził się z fajką w ręce.- Julka uśmiechnęła się smutno- Tam u niego w domu to czysta patologia. Ojciec z matką piją na umór. A on tylko na placyku przesiedzi. Te papierosy to dla niego taki posmak luksusu. Tyle co mogę dla niego zrobić to dać mu tę chwilę szczęścia. - Według Ciebie papieros to szczęście? - spojrzałam na nią z niedowierzaniem. - Tak w ogóle to ile już palisz? -5 lat. Miałam równo 13 lat kiedy zapaliłam 1 papierosa. Wtedy mi nie smakował, rzygałam po nim jak kot. - Julka zaniosła się śmiechem, widocznie chwilę nad toaletą musiała wspominać jako bardzo zabawne...-Byłam wtedy słaba. -Słaba? Aż tak się źle czułaś po jednym papierosie. -Haha! Nie o taką słabość mi chodzi. Słaba psychicznie. Pewnie gdyby nie tamto głupie zauroczenie...czy cholera wie co to było za uczucie, nie wiedziałabym co to papieros...i wiele innych rzeczy. -Nie rozumiem...Jakie uczucie? -A to bardzo długa historia. I bardzo dla mnie wstydliwa. Nikt o niej nie wie...- Julka spuściła wzrok, wpatrując się w swoje stopy. -Ok. Sorry. Nie wiedziałam. Możemy zmienić temat, jeśli chcesz... -Nie. Bardzo chętnie to komuś wreszcie opowiem. Jeśli oczywiście chcesz tego słuchać, i jeśli zachowasz to dla siebie. Ale wydaje mi się że można Ci zaufać...- przystanęła, nad niewielkim jeziorkiem.- To tutaj. Usiądź. To jest moje królestwo. To tu się chowam przed całym światem.- Z zachwytem rozejrzała się po okolicy. Musze przyznać że było tu bardzo ładnie. Jakieś 100 m.dalej zaczynał się gęsty las, jeziorko było niewielkie ale czyste, wokół było pełno krzaków, drzewek, kwiatów tak że nie sposób było dojrzeć z drogi siedzącą nad nim osobę. Jeszcze kawałek dalej zauważyłam coś co przypominało ruiny jakiegoś domu. Julka usiadła po turecku nad brzegiem jeziora, wyjęła paczkę papierosów, i odpaliła jednego za pomocą zapałek. Jej twarz zasłoniły kłęby dymu. Popatrzyła na mnie, i poklepała dłonią miejsce na ziemi obok siebie, dając mi do zrozumienia żebym usiadła…