Dla dzieci · 4 min czytania
Zaczarowana studnia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W mieście Jelos zawsze działy się dziwne, straszne, a czasem bardzo wesołe historie. Ta, którą dziś opowiem należy raczej do tych pierwszych.
- Karolina! Idziesz ze mną do Małgosi?!- Krzyczała z salonu mama - Jasne! Nałożę tylko płaszcz!- odkrzyknęła jej córka. -Dobrze! I nie zapomnij czapki! Karolina i mama szły w stronę polany zwanej „Grodową polaną”. Była to okolica bardzo piękna, gdzie mieszkało w swoich domkach wiele sympatycznych ludzi. Jedną z tych osób była pani Małgorzata, która przyjaźniła się z mamą Karoliny- Anetą. - Wejdziesz ze mną, czy wolisz się tu pobawić?- Spytała mama córkę, kiedy doszły do chatki Małgorzaty. -Zostanę tutaj. Dziewczynka postanowiła pobawić się w piękną księżniczkę, której woda ze studni (stojącej obok domu pani Małgosi) dodawała sił i pozostawiała ją zawsze młodą. Zaczarowany napój miał działać już po trzech łykach. Kiedy Karolina skosztowała wody, naprawdę poczuła się dziwnie. Cały świat przebłysnął jej przed oczyma, a kwiaty zamieniły się w roztańczone i rozśpiewane istoty. Dziewczyna zrozumiała, że nie jest już tam, gdzie była zaledwie minutę temu. Znajdowała się w miejscu, w którym wcale nie było zimy, lecz upalne, piękne lato. Karolina nie bała się. Szła przed siebie, jak gdyby nigdy nic. W końcu znalazła się nad ogromną przepaścią. Zauważając, że jest ona zbyt szeroka do przeskoczenia, postanowiła pójść wzdłuż niej. Szła i szła, lecz końca wciąż nie było. Nie miała wyjścia. Musiała skoczyć. Rozpędziła się najbardziej jak mogła i puściła biegiem w stronę koryta. Nagle poczuła, że coś unosi ją w powietrzu. Spojrzała w górę. To był ognisty ptak- Fenix. Karolina nie czuła płomieni otaczających tą dziwną, a zarazem piękną istotę. Wydawało jej się natomiast, iż leci na własnych skrzydłach. W pewnym momencie ptak zapytał: - Jak się tu znalazłaś? -Dokładnie tego nie wiem… Ale chyba po napiciu się…