Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 10 min czytania

Zagłada Iriliel. Księżycowy Zakon - Rozdział 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

– Jesteś gotowa? Choć głos ojca był spokojny, sprawił, że na całym ciele Muirin pojawiła się gęsia skórka. Nie oderwała wzroku od lustra, nadal obserwując swój wygląd. Szkarłatna suknia prezentowała się na niej o wiele lepiej, niż podejrzewała w czasie przymiarek. Starannie upięty na czubku głowy kok ozdobiony wysadzaną szlachetnymi kamieniami biżuterią nadawał jej królewski wygląd. To nie wystarczyło jednak, żeby tak się czuła. Nie, w obliczu podróży, która ją czekała. Wszelkie rozmowy z Sullivanem nie przyniosły rezultatu i nic nie wskazywało na to, by mogło się to zmienić. W końcu odwróciła się w stronę ojca. Trzydziestosześcioletni mężczyzna prezentował się doskonale. Czarne włosy starannie zaczesał do tyłu, a spoczywający na nich diadem lśnił odbitym w rubinach światłem. Odziany był w szkarłatną, obszywaną złotą nicią szatę. Otaczający jego osobę zapach drogocennych perfum dopełniał jego obrazu. Księżniczka nie miała wątpliwości, że damy dworu będą wzdychać na jego widok. Wiele z nich marzyło o tym, by zostać jego nałożnicą, nie tylko ze względu na jego urodę i moc, ale również głodne wpływów, które mogły w ten sposób zyskać. On jednak pozostawał wierny swej żonie. – Gotowa. Tak myślę. – Musisz okazywać więcej radości. To dzień, w którym przestajesz być dzieckiem, a zaczynasz być pełnoprawnym dorosłym. Jako jedna z najważniejszych osób w królestwie powinnaś prezentować się należycie. – Jako ważna osoba w królestwie powinnam tu zostać. Mam tak wiele do nauki… – Przestań! – Król szybkim krokiem przebył te kilka metrów, które ich od siebie dzieliły i zacisnął palce na jej ramieniu. – Jeżeli pozwolę ci zostać, jak to będzie o mnie świadczyć? To pierwsza nauka, którą musisz się nauczyć. Bezwzględnie należy wypełniać swoje zobowiązania. Dziewczyna spojrzała na palce, które boleśnie wbijały jej się w ramię. Nie miała wątpliwości, że pozostawią na jej skórze rząd drobnych siniaków. Potem uniosła wzrok na zdecydowane i bezlitosne oczy ojca. – Dobrze – powiedziała cichutko, niemal szeptem. – Zrobię to. – I nie waż się okazać strachu czy niechęci. Jesteś następczynią tronu. I musisz się odpowiednio zachowywać. – Dobrze. Sullivan rzucił jej ostatnie ostrzegawcze spojrzenie, po czym puścił jej ramię. Na swoją twarz przywołał delikatny uśmiech, jakby przed chwilą nic się nie wydarzyło. Ujął ją delikatnie pod ramię i stanowczo poprowadził w stronę sali balowej. Muirin spróbowała przywołać na swą twarz uśmiech. Doskonale wiedziała, że nie wygląda tak przekonująco, jak ojciec. Był mistrzem w udawaniu całego spektrum uczuć, dzięki czemu zawsze prezentował się znakomicie. Choć spędzała z nim tak wiele czasu, nigdy nie była pewna, kiedy był autentycznym sobą. I czy kiedykolwiek był. Nie sądziła, by nawet Vanora poznała jego prawdziwe oblicze. Kiedy dotarli do sali balowej, zatrzymali się, a szambelan poszedł obwieścić ich przybycie. Dopiero wówczas powolnym krokiem wkroczyli do sali. Oczy wszystkich skierowały się na nich, a wszelkie rozmowy ucichły. Muzycy przerwali swoją grę. Oboje, król i jego następczyni, weszli powolnym krokiem do sali z podniesionymi wysoko głowami. Dopiero, kiedy znaleźli się na środku, a jej ojciec wykonał drobny ruch ręką, wszystko wróciło do normy. Obrzuciła spojrzeniem salę balową. Tego dnia została wyjątkowo przygotowana, by uczcić zarówno dzień jej pełnoletności, jak i święto wiosny. Setki drogich lamp rozświetlało pomieszczenie, przez co żadne miejsce nie pozostawało w cieniu. Starannie utkane obrusy pokrywały uginające się od jedzenia stoły. Cała sala ozdobiona była bukietami wielobarwnych kwiatów, specjalnie sprowadzonych na tę okazję z najdalszych zakątków kontynentu. Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół sali opływał przepychem i bogactwem. A wszystko to po to, by jak najdobitniej podkreślić bogactwo i siłę rodu Irvinów. Obecni na sali od razu ruszyli ku niej, niczym w odpowiedzi na niesłyszalny dla niej rozkaz. Zauważyła, że choć każdy z nich odział się jak najkorzystniej i najbogaciej mógł, to ona prezentowała się najlepiej. Każdy z nich gratulował jej osiągnięcia pełnoletności, zasypywał ją setkami komplementów. Muirin dziękowała każdemu a także zamieniała z nimi kilka uprzejmych słów. Wiedziała, że większość tych wypowiedzi nie była szczera. Tak wyglądały realia pałacowego życia – każdy z nich czekał na potknięcie jej, lub jej ojca, by zdobyć dla siebie jak najwięcej wpływów. Bardzo szybko stało się dla niej jasne, że nikt z obecnych nie zdaje sobie sprawy z czekającej ją podróży. To sprawiło, że poczuła jeszcze większe przygnębienie. Nikt z nich nie pamiętał o starożytnej przysiędze, która została złożona przez ród Irvinów. Nikt nawet nie zauważyłby, że akurat ona nie udała się do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%